Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 4/6 - Dobra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 4/6 - Dobra. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 stycznia 2012

Nicci French - Fatalna namiętność


Alice Loudon zdawała się mieć wszystko - świetnie zapowiadającą się karierę naukowca w koncernie farmaceutycznym, dobrze i rozsądnie ułożony świat: paczkę wypróbowanych przyjaciół, dom dzielony z kochanym mężczyzną, poczucie spełnienia, plany na przyszłość.
I oto pewnego dnia, na ulicy, wpada w pułapkę magnetycznego spojrzenia błękitnych oczu. Zaczyna się gwałtowny romans. Alice odrzuca stare, bezpieczne życie dla szalonej, przekreślającej wszystko namiętności. Czy doprowadzi ją ona na krawędź przepaści?
Fascynujące studium obsesji seksualnej... wartkie tempo akcji... kontrast między codziennym życiem Alice a jej przerażającym, choć ekscytującym związkiem z Adamem - wszystko to sprawia, że powieść czyta się jednym tchem.

Moja opinia:
Nicci French to duet pisarski, który słynie przede wszystkim z kryminałów. Książkę ‘Fatalna namiętność’ znalazłam w domowych zbiorach, które pewnie jeszcze nie raz mnie zaskoczą. Do przeczytania tej pozycji zachęcił mnie głównie opis, który wiele zdradzał, ale i wiele zatajał. Ciekawość wzięła górę i w kilka dni książkę miałam już za sobą.

Alice jest kobietą, która już wiele osiągnęła. Ma wspaniałego partnera, mieszkanie, dobrze płatną pracę. Jednak pewnego dnia uświadamia sobie, że jej życie jest nudne i monotonne. Takie przemyślenia wzbudził w niej nieznajomy mężczyzna, który ją oczarował jednym spojrzeniem. Po pracy, nie do końca świadoma co robi, Alice spotkała się z tym mężczyzną i na jednym spotkaniu się nie skończyło. Wpadła w wir miłości, dla którego poświęciła wszystko i z którego nie było już wyjścia.


Jestem przekonana, że na świecie jest wielu ludzi, którzy są już ustatkowani, mają kochającą rodzinę, wspaniałe miejsce zamieszkania, niezawodnych przyjaciół, a przede wszystkim jedyną, ukochaną osobę, bez której nie wyobrażają sobie życia. Ale czy taka stateczność nie jest poniekąd zwykłą rutyną? Czy ci ludzie nie potrzebują czasem oderwać się od tej rzeczywistości i zabawić się bez konsekwencji? Zapewne jest bardzo dużo takich osób. Jednak większość z nich zdaje sobie sprawę z tego, że nie ma dobrej zabawy bez późniejszych konsekwencji, dlatego niewielu chce poświęcać rodziny i przyjaciół dla chwilowej przyjemności. Wyjątkiem od tej tezy stała się dla mnie bohaterka książki ‘Fatalna namiętność’ – Alice Loudon, która poświęciła dosłownie wszystko dla nieznanego jej wcześniej mężczyzny.


Kryminał romantyczny, a raczej romans kryminalny jest swego rodzaju przysłowiowym ‘pieczeniem dwóch pieczeni na jednym ogniu’. Fani mocnych wrażeń doskonale odnajdą się w tajemniczych opisach zachowań bohaterów w poszukiwaniu prawdy, a lubujący się w czytaniu o romantycznych uniesieniach będą usatysfakcjonowani przebiegiem zdarzeń między kochankami. Właśnie w takich połączeniach można docenić pisanie w duecie kobiety i mężczyzny. Kiedy mężczyzna skupia się na ciekawej akcji, kobieta tworzy wspaniały świat romansu.


Choć fragmenty kryminalne i romantyczne dość równomiernie się przeplatają, to osobiście wolałabym więcej momentów skupiających się na poszukiwaniach Alice oraz wszystkich niebezpiecznych sytuacjach, w których się znalazła. Nie jestem natomiast wielką fanką bezpośrednich scen erotycznych, których obrazowość czasami mnie zadziwiała. Co nie zmienia faktu, że po książkę warto sięgnąć.


Narracja książki była świetnie dopasowana do akcji – dynamiczna, rzeczowa, ale i pełna bogatych opisów. Nie wiem, jak para autorów dzieliła się pracą, ale nie dostrzegłam tu jakiegokolwiek zróżnicowania, za co należy się duży plus.


Na zakończenie pragnę podkreślić, że książka nie jest dla każdego. Nie chodzi tu tylko o wiek czytelnika, którego mogą zrazić liczne opisy scen erotycznych, ale także o upodobania czytelnicze, do których ta pozycja może nie trafiać. Choć łączy w sobie dwa gatunki, to przeznaczona jest dla tych, którzy lubią takie połączenie.


Nicci French, 'Fatalna namiętność', Wydawnictwo Świat Książki 2001, 320 stron
Ocena: 4/6

___________________________________________________________________________
Taka recenzja 'na szybko', mam nadzieję, że nie będzie gorsza od innych. Znowu nie mam czasu, nad czym bardzo ubolewam, bo czeka na mnie tak wiele książek... Ale sesja przede mną no i te wszystkie zaliczenia... Ciężkie jest życie studenta :) Wasze recenzje postaram się nadrobić jak najszybciej, bo strasznie nie lubię zaległości. Liczę na wybaczenie i obiecuję poprawę :) Pozdrawiam :))

środa, 12 października 2011

Henryk Urbanek - Iskierki

O czym jest ta książka? I dlaczego warto – naprawdę warto! – ją przeczytać? To skupiona, intensywna opowieść o próbie zrozumienia swojego życia – losu? przeznaczenia? – jaką podejmuje dojrzały człowiek (to może być każdy z nas…), który, nagle znalazłszy się w ostatecznej skrajnej sytuacji (samobójstwo kogoś najbliższego), wędruje pod prąd czasu, by odpowiedzieć sobie na kilka elementarnych pytań, których nie miał odwagi wypowiedzieć wcześniej i próbuje dowiedzieć się czegoś istotnego o sobie, patrząc na siebie oczami innego.
Lecz nie tylko dlatego warto przeczytać „Iskierki”. Także dlatego, że jest to poruszająca opowieść, która – w realistycznym kostiumie, unikając patosu i wzniosłego filozofowania – mówi o podstawowych człowieczych doświadczeniach: mierzy się ze śmiercią, samotnością, sumieniem, historią… W dodatku jest to fascynująca powieść „o” pisaniu, literaturze, byciu w/i poprzez pisanie…
W ten sposób są „Iskierki” powieścią o niezwykle bogatej i błyskotliwej – lecz zawsze konsekwentnej i unikającej efekciarstwa – fakturze, łączącej w jednorodną, mocno istniejącą całość różne perspektywy i porządki narracji: dziennik, odmienne stylistycznie opowiadania, „dokumentalne” zapisy, głosy innych autorów...
Każdy z osobna z tych powodów, dla których trzeba przeczytać „Iskierki”, już by wystarczył… A przecież jest ich tyle… I jeszcze
więcej.

Moja opinia:
Książki pisane w formie pamiętników to dość osobiste dzieła. Ich autorzy uzewnętrzniają swoje uczucia, co bardzo często pozwala nam się z nimi utożsamiać. Jednakże, nierzadko spotykamy się z wodospadem negatywnych emocji, które spowodowane są wcześniejszymi tragicznymi przeżyciami. W 'Iskierkach' głównym tematem rozważań jest szukanie odpowiedzi na pytanie: 'Dlaczego tak wielu ludzi popełnia samobójstwo?' w oparciu o doświadczenia autora.

Od dłuższego czasu nie miałam okazji zagłębić się w czytanie pamiętnika, dlatego teraz chętniej sięgnęłam po 'Iskierki'. Czytając tego typu książki należy pamiętać, aby je sobie odpowiednio dawkować, bowiem nadmiar uczuć wylanych na karty książki może nas nie raz przytłoczyć. Szczególnie ostrożnie musimy podchodzić do omawianej dziś pozycji, która gromadzi w sobie wiele trudnych emocji.

Niewielu z nas wie, jak to jest, kiedy ktoś bliski odbiera sobie życie. Możemy tylko się domyślać, co czują członkowie rodziny w tak tragicznym dla nich momencie. Każdy z osobna się obwinia, jest przekonany, że mógł temu zapobiec, ale przede wszystkim zastanawia się, dlaczego tak się stało. Dlaczego ukochana osoba popełniła tragiczny i nieodwracalny czyn? Niestety, na te pytania nie ma jednoznacznej odpowiedzi, co jeszcze bardziej pogłębia ból bliskich. W książce 'Iskierki' autor, a tym samym narrator, jest osobą, która zmaga się z utratą syna. Nie ma większej straty, niż utrata własnego dziecka, które miało przed sobą całe życie.

W książce zaintrygowało mnie wykorzystanie różnych form przez autora. Można powiedzieć, że jest tu wiele gatunków literackich, co okazało się ciekawym zabiegiem. Na początku mamy przemyślenia autora w tradycyjnej formie pamiętnika, dalej jest opowiadanie napisane przez jego syna, następnie pojawiają się także inne formy, jak na przykład dramat. Dzięki temu autor nie zamknął się na jeden gatunek, ale pokazał, że potrafi operować wieloma z nich.

Nie mam zbyt wiele do powiedzenia o stylu, bowiem nie jest to sytuacja jak większość. Autor pisze od serca, co nie pozwala mi oceniać Go w skali nadanej fikcyjnym opowiadaniom. Jednakże mogę stwierdzić, że język, jak i forma nie są proste, ponieważ użyte były przez człowieka dojrzałego i doświadczonego przez życie.

Książki o magicznym tytule 'Iskierki' nie mogę polecić każdemu, ponieważ nie każdy się w niej odnajdzie. Ja sama miałam niemały problem, aby dostosować się do stylu pisania autora, a tym bardziej do treści w niej zawartych. Aby być gotowym na tą pozycję, należy być dojrzałym nie tylko fizycznie, ale i duchowo, bo właśnie o duchowość i mentalność chodzi w tym pamiętniku. 

Henryk Urbanek 'Iskierki', Wydawnictwo Drzewo Laurowe 2011, 150 stron
Ocena: 4/6

Książkę w formie e-booka otrzymałam od Wydawnictwa Drzewo Laurowe, za co serdecznie dziękuję!

Książkę można nabyć w Księgarni Internetowej Skryby

________________________________________________________________________________
Po tych marnych wypocinach czas na usprawiedliwienie. Nie było mnie tu już od jakiegoś czasu, a to głównie z powodu niedawno rozpoczętych studiów. Może i nie jest ciężko, ale zajęcia mam porozrzucane po całym dniu, że nie mam dłuższej chwili na spokojne napisanie recenzji czy przeczytanie Waszych opinii. Oczywiście obiecuję nadrobić to jak najszybciej i mam nadzieję, że mi wybaczycie ;) Kolejne recenzje pojawią się szybciej, bo są już gotowe, przeczytałam też kilka książek, które tylko czekają na recenzje, więc nadchodzące dni będą bardzo aktywne.
Pozdrawiam i do napisania! ;)  

czwartek, 7 lipca 2011

Paulo Coelho - Demon i panna Prym

Czy człowiek jest z gruntu dobry czy zły? Pewnego dnia do Viscos, małego miasteczka w Pirenejach przybywa tajemniczy nieznajomy. Jego niepokojąca obecność sprawia, że tutejsi mieszkańcy, prowadzący dotąd spokojne, uczciwe, wypełnione pracą życie, w ciągu niespełna tygodnia muszą wybrać pomiędzy Dobrem i Złem. 'Demon i panna Prym' to opowieść o odwiecznej walce, którą toczą w nas światło i ciemność, anioły i demony, dobro i zło a także refleksja nad wolnością wyboru swojej własnej ścieżki, wolnością, którą ma każdy z nas, w każdej chwili życia...

Moja opinia:
Kolejne moje spotkanie z twórczością Paulo Coelho ma miejsce niedługo po ostatnim. Dzięki temu mam świeższe spojrzenie na obie przeczytane przeze mnie powieści, więc lepiej mogę je ocenić. Od razu zaznaczam, że aktualnie recenzowana pozycja wywarła na mnie większe wrażenie. Dlaczego? Już wyjaśniam.

Choć z opisu umieszczonego na okładce niewiele możemy się dowiedzieć, to książka i tak bardzo mnie ciekawiła. Może to właśnie przez tą tajemniczość, która sprawia, że chowamy uprzedzenia do kieszeni i z ochotą sięgamy po pozycje, o których nawet nie myśleliśmy. Początkowo byłam sceptycznie nastawiona do twórczości Coelho, bo jedna z jego książek nie wywarła na mnie oczekiwanego wrażenia. W tym przypadku postanowiłam zaryzykować i nie żałuję.

'Demon i panna Prym' opowiada historię małego miasteczka, do którego przybywa tajemniczy nieznajomy. Tylko jedna kobieta, starsza już wdowa, widzi przy nim demona. Wie, że nie jest tu bez powodu, ale się nie wtrąca, pozostawiając mieszkańców samym sobie. Nieznajomy bowiem przybył tu po to, by sprawdzić, czy ludzie są z natury dobrzy, czy źli. Zastanawia się, ile człowiek potrafi zrobić dla pieniędzy, które mogą zapewnić jemu i jego dzieciom czy nawet wnukom dostatnie i spokojne życie. Do swojej intrygi wykorzystuje Chantal Prym, młodą dziewczynę, która nie do końca chce współpracować i wierzy, że pozostali mieszkańcy nie popełnią tak straszliwej zbrodni, jaką jest morderstwo.

Każdy czytelnik, który miał styczność z prozą Paulo Coelho, a przynajmniej z dwoma jego dziełami, może zauważyć, że autor zastanawia się nad naturą człowieka. W każdej dotąd przeczytanej przeze mnie pozycji bohaterowie musieli wybierać między dobrem a złem, ostatecznie wybierając dobro, choć zło było bardziej kuszące i opłacalne. Nie będę się tu teraz nad tym rozwodzić, przytoczę jednak stwierdzenie, z którym spotkałam się w powieści (nie jest ono dosłowne): na świecie musi być zło, bo gdyby go nie było, człowiek nie poznałby i nie docenił dobra.

Dlaczego akurat ta pozycja podobała mi się najbardziej? Może dlatego, że przedstawiała nietypową historię i wzmagała moją ciekawość. Czytając, nie odczuwałam żadnej przewidywalności, kolejne strony były dla mnie zagadką, ponieważ bohaterowie często zmieniali swoje stanowiska wobec sprawy. Od książki nie pozwolili mi się oderwać bohaterowie, którzy byli wyraźnie nakreśleni i inaczej nastawieni do przedstawionych wydarzeń. Nieznajomy został skrzywdzony przez Boga, więc próbował dowieść Jego słabości, natomiast panna Prym, młoda pracowniczka motelu, myślała jedynie o swoich korzyściach, ale kiedy trzeba potrafiła być rozsądna i działać bezinteresownie.

Nikomu nie będę narzucać twórczości Paulo Coelho, wiem z własnego doświadczenia, że trzeba się do niej przekonać osobiście. A jeśli ktoś zna już kilka pozycji autora, to ta z pewnością mu się spodoba.


Paulo Coelho
'Demon i panna Prym'
Wydawnictwo Drzewo Babel
Rok wydania: 2002
203 strony
4/6 - Dobra

piątek, 3 czerwca 2011

Paulo Coelho - Jedenaście minut

Maria, młoda dziewczyna z brazylijskiej prowincji, wyrusza w daleką podróż. Jednak świat jest inny, niż sobie wyobrażała. Gorzkie doświadczenia sprawiają, że zostaje prostytutką. Decyduje się na życie bez miłości i wpada w pułapkę, z której wybawić może właśnie miłość. 'Jedenaście minut' to współczesna baśń dla dorosłych, przypowieść o seksie, miłości i przeznaczeniu, które sprawia, że kręte ścieżki naszego losu mogą nieoczekiwanie poprowadzić nas ku szczęściu, choć dawno przestaliśmy w nie wierzyć. 'Jedenaście minut' to zarazem głębokie studium o naszej seksualności, o jej sacrum i profanum, o tak ważnej sferze naszego życia, a zarazem tak zakłamanej. To powieść, która nie pozwala na obojętność i budzi nadzieję, że spotkanie z drugim człowiekiem może być najważniejszym doświadczeniem naszego życia.

Moja opinia:
O Paulo Coelho usłyszałam, gdy na ekrany kin wchodził film 'Weronika postanawia umrzeć', który został nakręcony na podstawie książki o tym samym tytule tego właśnie autora. Do kina nie poszłam, jednak sięgnęłam po książkę i tak właśnie zaczęła się moja przygoda z jego twórczością. Książka, o której dzisiaj mowa porusza inny problem, niż poprzedniczka, ale wywołała u mnie podobne uczucia.

Maria, mieszkanka Brazylii, to główna bohaterka powieści. Od dzieciństwa marzy o mężczyźnie, którego pokocha z wzajemnością, który poza nią nie będzie widział nikogo, który poświęci całe swoje życie, aby ją uszczęśliwić. W miarę, jak dorasta, uświadamia sobie, że znalezienie takiej miłości nie jest łatwe i bardzo często niemożliwe. Postanawia, że nie będzie szukać miłości na siłę i prowadzi rutynowe życie. Kiedy wyjeżdża na wakacje, na które pracowała przez długi czas, zauważa ją obcokrajowiec i proponuje pracę w Szwajcarii. Dziewczyna zgadza się, ponieważ warunki proponowane przez przyszłego pracodawcę są godne pozazdroszczenia. Niestety, rzeczywistość okazuje się być zupełnie inna, więc Maria rezygnuje z pracy. Nie chce jednak wracać do kraju, skąd wyjechała jako osoba ważna i podziwiana. Postanawia znaleźć inną pracę, jednak nie idzie jej to najlepiej. Pewnego dnia spostrzega, że bardzo opłacalna jest praca prostytutki i tak zaczyna się jej życie bez miłości, której tak kiedyś pragnęła.

Powieści Paulo Coelho można zaliczyć bardziej do literatury refleksyjnej, niż do rozrywkowej. Autor bowiem porusza tematy bliskie wielu ludziom i stara się je wytłumaczyć i wyjaśnić na swój sposób. Jak dotąd zdążyłam zauważyć, że bohaterkami w powieściach Coelho są kobiety, co mnie odrobinę zdziwiło. Zazwyczaj mężczyźni piszą w imieniu mężczyzn, bo lepiej się rozumieją. Znają nawzajem nie tylko swoje charaktery ale również zachowania, myśli i uczucia. Zaskoczyła mnie dokładna znajomość ciała i duszy kobiety, którą autor zaprezentował w powieści. 

Narracja w powieści jest trzecioosobowa. Narrator opisuje wszystkie przeżycia zewnętrzne i wewnętrzne bohaterki, co znacznie ułatwia czytanie. Dodatkowo co kilka rozdziałów pojawiają się wpisy z pamiętnika Marii, w których bohaterka prezentuje własne przemyślenia na temat wydarzeń, które przeżyła, czy sytuacji, których była świadkiem. Dzięki temu możemy dokładnie poznać wewnętrzne rozterki bohaterki i jej sposób myślenia.

Główna bohaterka Maria to postać wyrazista i dobrze stworzona, jednak odrobinę irytowała mnie jej, jakby to nazwać... naiwność. Z drugiej strony była odważna i śmiała, nie wstydziła się rzeczy, które często były tematem tabu.

Jeśli chodzi o zakończenie, to dla mnie nie było wielkim zaskoczeniem, jednak było ciekawe. I choć czuję pewien niedosyt, bo ciekawiło mnie, jak Maria wytłumaczy rodzinie, jak zdobyła pieniądze i jak zakończy się jej historia, to ogólnie prezentuje się całkiem nieźle. Miłość znowu wygrała.

Książkę polecam tym starszym czytelnikom, bo obfituje w sceny erotyczne, które z czasem i mnie zaczęły irytować. Sądzę, że powieść spodoba się fanom Paulo Coelho jak i tym, którzy nie mieli okazji zapoznać się z jego twórczością.

Paulo Coelho
'Jedenaście minut'
Wydawnictwo Drzewo Babel
Rok wydania: 2004
235 stron
4/6 - Dobra

piątek, 20 maja 2011

Krótko o kilku lekturach

Witajcie!
Chciałabym powiedzieć, że już mam wakacje, ale niestety, czeka mnie jeszcze jeden egzamin, mianowicie niemiecki rozszerzony ustny. Jedynym plusem jest to, że nawet jeśli nie zdam, to maturę mam zdaną. Tak czy tak będę się starać zdać jak najlepiej. Wczoraj zdałam język polski ustny, ku mojemu zaskoczeniu na 90%. W związku z tym mam odrobinę więcej czasu, więc tak jak obiecałam, zamieszczam krótkie recenzje kilku lektur, które wykorzystałam przy pisaniu pracy na tą właśnie maturę.

'Makbet' Williama Szekspira to znany większości osób dramat. Akcja utworu rozgrywa się w Szkocji, gdzie Makbet jest znanym i szanowanym człowiekiem. Pewnego dnia, gdy wraca ze swoim przyjacielem do domu, spotyka trzy wiedźmy, które przepowiadają mu przyszłość, między innymi dojście do władzy. Bohater, nie chcąc czekać, osobiście troszczy się o swój społeczny awans i za namową żony zabija ówczesnego władcę. Niestety, okazuje się to zgubne dla Makbeta, ponieważ zaczynają go dręczyć wyrzuty sumienia, ma halucynacje a w końcu ginie. Podobny los spotkał Lady Makbet, która wpadła w obłęd.

Jak wiemy, Szekspir jest jednym z lepszych dramaturgów, spod jego pióra wyszło wiele wspaniałych utworów. W 'Makbecie' spotykamy się z elementami fantastyki w postaci wiedźm i ich przepowiedni, które w całości się spełniają. Styl autora, jak na tak dawny czas powstania, jest zrozumiały, choć pojawiają się słowa, których dziś się nie używa.

'Makbet' Williama Szekspira jest lekturą szkolną, dlatego zachęcam do przeczytania, bo zasługuje na chwilę uwagi.

William Szekspir
'Makbet'
Wydawnictwo Greg
Rok wydania: 2001
136 stron
4/6 - Dobra

'Sklepy cynamonowe' to zbiór opowiadań Brunona Schulza. Głównym bohaterem jest kilkunastoletni chłopiec, który przybliża nam postaci swojej rodziny, wygląd domu oraz wszystkie jego wewnętrzne przemyślenia.

Autor zastosował w opowiadaniach technikę oniryczną, która pozwala pokazać zwyczajną rzeczywistość w innym świetle. Dzięki temu świat przypomina marzenie senne, a cały tekst wypełniony jest metaforami i porównaniami. W opowiadaniach, które czytałam ('Sierpień', 'Nawiedzenie' i 'Sklepy cynamonowe') nie występowały dialogi, co odrobinę mnie irytowało, ponieważ takie nagromadzenie opisów potrafi zmęczyć. Również sama fabuła trochę mnie nudziła, a przebrnęłam przez to jedynie dlatego, że nie miałam innego wyboru.

Osobiście nie polecam, jednak sądzę, że w szkole większość z Was będzie musiała przebrnąć przez choć jedno z tych opowiadań. Przyznam szczerze, że ta pozycja nie wniosła nic szczególnego do mojego życia, więc z pewnością do niej nie wrócę.

Bruno Schulz
'Sklepy cynamonowe'
Wydawnictwo Greg
Rok wydania: 2003
206 stron
2/6 - Słaba


'Wesele' Stanisława Wyspiańskiego to dramat przedstawiający wydarzenia z prawdziwego wesela, które odbyło się w miejscowości pod Krakowem. Występują w nim osoby, które w rzeczywistości zjawiły się na weselu. jednak pojawiają się tu także postaci fantastyczne. Ich celem jest nakłonienie biesiadników do walki o wolność ojczyzny. Ostatecznie do walki nie dochodzi, a autor podkreśla bierność narodu polskiego.

Osobiście nie jestem zwolenniczką historii, jednak autor przedstawił wydarzenia historyczne w dość przystępny sposób. Chociaż muszę przyznać, że ciągłe rozmowy o tym samym potrafiły znudzić. Dodatkowym utrudnieniem jest język, którym posługują się bohaterowie mieszkający na wsi. Ich słownictwo jest aż za bardzo 'wiejskie', co bardzo mnie irytowało.

Podobnie, jak w poprzedniej pozycji, nie polecam, chyba, że będzie to lektura obowiązkowa. W dramacie nie dzieję się nic, co można uznać za wartką akcję, a w książkach właśnie to jest najbardziej pożądane.

Stanisław Wyspiański
'Wesele'
Wydawnictwo Greg
Rok wydania: 2002
220 stron
3/6 - Przeciętna

poniedziałek, 9 maja 2011

Małgorzata Gutowska-Adamczyk - Niebieskie nitki

Pasjonująca opowieść o miłości, trudnych wyborach, odrzuceniu i potrzebie przyjaźni. Bezpieczny świat szesnastoletniej Linki rozpada się z chwilą rozwodu rodziców. Zdradzona przez ojca dziewczyna z trudem znajduje wspólny język z matką. Izoluje się nawet od najbliższych przyjaciół, uciekając w świat sztuki. Dodatkowym stresem jest dla Linki emocjonalne rozdarcie i skrywana miłość do chłopaka przyjaciółki. Nieoczekiwanym wsparciem okaże się mailowa korespondencja z autorem kultowej książki, lekarzem, będącym zarazem powiernikiem jej matki, z którą prowadzi wirtualny flirt. Czy Linka zdradzi przyjaciółkę? Czy jej matka pozna swojego wielbiciela w realu? Aby się przekonać, warto przeczytać 248 stron tej ekscytującej powieści.

Moja opinia:
W poprzedniej recenzji wspomniałam, że z polskimi autorami bywa różnie - jedni potrafią zainteresować, inni znudzić swoją książką. W tym wypadku cieszę się, że nie zraziłam się do rodzimej twórczości, bo książka Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie.

Powieść 'Niebieskie nitki' na pozór wydaje się zwykłą młodzieżówką, jakich wiele. Wskazuje na to już opis wydawnictwa, który przedstawia standardowe problemy nastolatków. Jednak zagłębiając się w tą książkę można odkryć o wiele więcej wątków, które połączone w całość dają świetny efekt. Szesnastoletnia Paulina, nazywana przez wszystkich Linką, przeżywa bardzo trudny okres w swoim życiu. Ją i jej matkę opuścił ojciec, z którym dziewczyna była bardzo zżyta. Dodatkowo muszą się wyprowadzić z pięknego domu jej dzieciństwa, który zostaje wystawiony na sprzedaż. Nowym domem staje się dla nich pałac babci i prababci Linki, który początkowo nie przypada jej do gustu. I wreszcie miłość, która jest wyjątkowo nieszczęśliwa i nieudana, bowiem chłopak przyjaciółki nie traktuje jej poważnie.

Sam pomysł na temat książki może i nie jest oryginalny, ale autorka wie, jak zainteresować czytelnika. Niektóre wydarzenia zostały ciekawie wymyślone i opisane w powieści, występuje tu również wielowątkowość. Według mnie, jest to pozytywna cecha, która nie pozwala się nudzić podczas czytania i zapewnia to 'coś', co jest tak pożądane w książkach.

Dość nietypowa jest forma książki, ponieważ zamiast tytułów rozdziałów mamy kolejne dni tygodnia, w których dzieje się akcja powieści. I nie, nie jest to pamiętnik, choć na pozór może się tak wydawać.

Jedna rzecz odrobinę mi nie odpowiadała w książce, mianowicie różnego rodzaju zdrobnienia. Paulina w książce była Linką, mimo, że miała już 16 lat, babcia zwana była Musią a prababcia - Bunią. Może jest to ciekawy zabieg, jednak wydaje mi się, że bardziej odpowiedni w książkach dla dzieci, niż w młodzieżówkach.

Podsumowując, książka jest warta uwagi ze względu na nietypowe zmartwienia głównej bohaterki. Przeznaczona jest głównie dla rozrywki, chociaż wytrawni czytelnicy mogą znaleźć tam uniwersalne wartości często przytaczane w literaturze.

Małgorzata Gutowska-Adamczyk
'Niebieskie nitki'
Agencja Edytorska "Ezop"
Rok wydania: 2005
248 stron
4/6 - Dobra

_____________________________________________________________________________________
Matura w toku, jednak znalazłam trochę czasu na skończenie książki. Teraz będę zajęta głównie lekturami do prezentacji maturalnej, której pisanie idzie mi dość topornie... Jednak nie poddaję się, bo na koncie mam już jeden sukces, mianowicie 100% matury ustnej z języka niemieckiego podstawowego, co mnie ogromnie cieszy. Przede mną jeszcze trzy dni egzaminów, na szczęście nie są jeden po drugim ;) Dziękuję wszystkim za trzymanie kciuków podczas matur, bardzo mi pomogliście :) Również dzisiaj, gdy z wielką łatwością przebrnęłam przez wos podstawowy.
Jutro planuję wycieczkę do biblioteki, więc możecie się spodziewać stosu, po drodze jeszcze zrecenzuję film i mam nadzieję, że dotrwam do końca maturalnej męki ;)
Pozdrawiam! :* :) 

niedziela, 13 marca 2011

Stacy Hawkins Adams - Wszystkie odcienie pereł

Serena traciła nadzieję na to, że będzie miała dzieci. Tymczasem jest matką dwóch chłopców. Niemniej jej radość stopniowo zamienia się  w rozpacz. Czy macierzyństwo było dobrą decyzją?
Ambitna prawniczka, Tawana, próbuje uporządkować swoje życie, ale tragiczne wspomnienia ciągle do niej powracaj. Czy praca w prestiżowej firmie pomoże jej zapomnieć o przeszłości?
Mąż pragnie, by Erika wróciła do niego. Zapewnia, że się zmienił i więcej jej nie skrzywdzi. Czy to szansa na odrodzenie uczuć, czy początek nowego dramatu?
'Wszystkie odcienie pereł' to opowieść o przyjaźni, która pomaga stawić czoła osobistym problemom i przetrwać najcięższe chwile. 

Moja opinia:
Po przeczytaniu opisu na okładce książki nie spodziewałam się niczego nadzwyczajnego. Mimo to wypożyczyłam tą książkę, aby się przekonać, czy moje przypuszczenia były prawdziwe. 

Książka, na pozór zwyczajna, zaciekawiła mnie od samego początku, gdyż przedstawia losy trzech przyjaciółek, które - każda z osobna - borykają się z różnymi problemami. Serena i jej mąż od wielu lat starali się o dziecko, a kiedy urodziły się bliźniaki, kobieta zastanawia się, czy to rzeczywiście był dobry pomysł, bowiem nie radzi sobie z nimi. Tawana, młoda kobieta, została matką w wieku szesnastu lat, ale kontynuuje naukę, bo chce być prawnikiem. Tym samym zaniedbuje swoją siedmioletnią już córeczkę, spotykając się w wolnym czasie z mężczyznami. Ostatnia z przyjaciółek, Erika, zostawiła swojego męża, który ją bił, ale ten nie odpuszcza i wysyła jej kartki z prośbami o powrót. Wszystkie trzy kobiety muszą podjąć trudne decyzje, a pomóc im w tym może tylko Bóg.

Zawsze podchodziłam z dystansem do książek, w których poruszany jest temat Boga, bo wydawało mi się to trochę sztuczne w porównaniu do dzisiejszego świata. W literaturze Bóg jak i stosunek do Niego były bardzo idealizowane, a ja nie lubię takiego słodzenia. Dlatego się zdziwiłam, że nie odłożyłam tej książki po przeczytaniu pierwszej wzmianki na ten temat. Autorka potrafiła stworzyć świetną powieść ukazując prawdziwy stosunek ludzi do wiary.

Jedynym minusem tej książki jest jej przeciętność. Autorka opisała na pozór zwykłych ludzi i ich problemy, ale równocześnie potrafiła zaciekawić. Jednak mimo to liczyłam na coś odrobinę innego.
Stacy Hawkins Adams
'Wszystkie odcienie pereł'
Wydawnictwo WAM
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 258
Ocena: 4/6 - Dobra

poniedziałek, 14 lutego 2011

Michaił Bułhakow - Mistrz i Małgorzata

Moja opinia:
Zawsze zastanawiałam się, co takiego jest w tej książce, że tak wiele osób chce ją przeczytać. Na wielu blogach pozycja ta widniała w planowanych do przeczytania książkach. Wiele osób również po przeczytaniu chwaliło ją. A ja nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego. Przecież to lektura szkolna, nudna jak każda inna i jedynie fakt, że w klasie o profilu humanistycznym jest ona obowiązkowa, motywował mnie do przeczytania jej. Dzisiaj, po przeczytaniu, cieszę się, że się przemogłam i zrezygnowałam ze skorzystania jedynie ze streszczenia.

'Mistrz i Małgorzata' to powieść, której napisanie zajęło autorowi aż 12 lat (1928-1940). Akcja rozgrywa się w Moskwie, do której zawitał szatan, który nie waha się pozbyć ze swej drogi kolejnych ludzi. Wspiera go w tym jego świta, do której należą między innymi kot Behemot, Asasello i Korowiow. Bohaterów tytułowych poznajemy dopiero w drugiej części powieści, natomiast pierwsza część dotyczy działalności szatana Wolanda w mieście.

Jak wspomniałam we wstępie, na początku nie byłam zbytnio przekonana do tej książki. Z czasem jednak dostrzegłam jej urok i wtedy poszło już z górki. Przyjemnie się czytało, chociaż muszę przyznać, że odrobinę się gubiłam, mianowicie w tym kto jest kim. Bułhakow wprowadza wielu bohaterów, którzy owszem, są ważni w powieści, ale moim zdaniem robił to trochę za szybko. Jeden rozdział był poświęcony dwóm bohaterom a już w następnym jest mowa o kimś zupełnie innym, niezwiązanym z poprzednimi postaciami. Oprócz tego musiałam się bardzo skupić, żeby nie zgubić wątku, ale to już chyba wina mojego roztrzepania :)

Książkę oczywiście polecam, nawet wtedy, gdy nie jest ona obowiązkową lekturą. Jest ona według mnie najciekawszą z lektur szkolnych, jaką czytałam.

Michaił Bułhakow
'Mistrz i Małgorzata'
MUZA
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 552
Ocena: 4/6 - Dobra

środa, 13 października 2010

Franz Kafka - Proces


Tytuł: Proces
Autor: Franz Kafka
Wydawnictwo: Greg
Rok wydania: 2002
Liczba stron: 142

Moja opinia:
Im bliżej współczesności, tym lektury stają się ciekawsze i bardziej wciągające. Za każdym razem przedstawiają coraz to nowsze, jak na tamte czasy, tematy. Tematem Procesu, jak się pewnie większość domyśla, jest proces sądowy. Ale nie taki zwyczajny.
Proces przedstawiony w powieści Kafki odrobinę różni się od standardowo przeprowadzanej sprawy. Po pierwsze, oskarżony zostaje aresztowany we własnym łóżku, co na co dzień się nie zdarza. Po drugie, aresztowanie ma charakter niedosłowny, tzn. bohater prowadzi normalne życie, chodzi do pracy, jednak ma tą świadomość, że nie jest wolny w sensie prawnym. Po trzecie i chyba najważniejsze, oskarżony Józef K. nie ma pojęcia, dlaczego został aresztowany. Oczywiście, jak każdy człowiek, któremu zarzucono cokolwiek, zaprzecza swojej nieznanej winie. Ale czy tak naprawdę jest niewinny?
Nikt nie jest bezpośrednio winny wojnom czy głodowi na świecie. Jednak każdy z nas ma świadomość, że będąc głuchym i ślepym na cierpienie, nawet to mające miejsce blisko nas, przyczyniamy się do zwiększenia go. Józef K. był winny na różne sposoby: obojętność, odgradzanie się od najbliższych sąsiadów, wykorzystywanie kobiet. Uważam jednak, że kara, jaką otrzymał była zbyt surowa, niestety, nie mnie o tym decydować.
Powieść Kafki napisana została językiem prawnym, dlatego nie wszystkie słowa były dla mnie do końca zrozumiałe. Jednak udało mi się przez nie przebrnąć bez większych problemów, tym bardziej, że książka nie była zbyt gruba. Zaznaczam również, że ta lektura obowiązuje tylko na poziomie rozszerzonym. Mimo to, jeśli będzie taka konieczność, zachęcam do przeczytania.

Ocena: 4/6 - Dobra

środa, 29 września 2010

Maria Kuncewiczowa - Cudzoziemka


Tytuł: Cudzoziemka
Autor: Maria Kuncewiczowa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 224

Moja opinia:
Jak już wspomniałam, przy okazji recenzowania innej lektury szkolnej, nie bardzo ciągnie mnie do czytania ich. Jednak po przejrzeniu kilku pierwszych stron postanowiłam przeczytać Cudzoziemkę od deski do deski. O dziwo, nie było to trudne, bo książka ma w sobie coś wciągającego. Pomimo, że główna bohaterka jest, mówiąc prosto z mostu, straszną jędzą, dobrnęłam szczęśliwie do końca.
Akcja powieści dzieje się jednego dnia, dokładnie w dzień śmierci głównej bohaterki, Róży. W tym dniu 60-letnia kobieta wspomina różne wydarzenia ze swojej przeszłości. Są to zarówno szczęśliwe wspomnienia, jak i te niewarte zapamiętania. Z tych wspomnień dowiadujemy się o dzieciństwie Róży, jej pierwszej wielkiej miłości i stosunku do męża i dzieci. Poznajemy trudny charakter bohaterki, która zawsze chce skupiać uwagę na sobie i uważa się za ideał kobiety.
Język Cudzoziemki nie jest prosty, ale też nie jest trudny. Można łatwo zrozumieć, co autorka miała na myśli, rzadko pojawiają się trudne do zrozumienia słowa. Jednak niewielka ilość dialogów może zniechęcić, poza tym kilkustronowe opisy miejsc i sytuacji potrafią zmęczyć.
Dla tych, których ta książka nie zainteresowała mam pocieszenie: Cudzoziemka jest przerabiana w klasach o rozszerzonym języku polskim, więc matematycy nie mają się o co martwić. :)

Ocena: 4/6 - Dobra

czwartek, 16 września 2010

Joanna Lustyk - Inna pamięć

Tytuł: Inna pamięć
Autor: Joanna Lustyk
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2008
Liczba stron: 248
Opis z okładki:
Czy kobiety naprawdę mają inną pamięć niż mężczyźni?
Nie jest to naukowo dowiedzione. Ale chyba tak, skoro potrafią pamiętać nieważne dla mężczyzn zdarzenia, a zapominają o tym, co oni uważają za istotne.
Bohaterką tej książki jest Sabina, samotna matka, która po nie najlepszych doświadczeniach życiowych postanawia wyjechać do Stanów Zjednoczonych. Co ją tam czeka? Czy znajdzie miłość i szczęście, którego nie znalazła w Polsce? Czy tylko dodatkowo skomplikuje sobie życie? I czy naprawdę jest taka, jaką widział ją jej przyjaciel, wrażliwy i romantyczny malarz, którego znamy z powieści Gwiazdy w ogrodzie? Jak ona widzi samą siebie? Te same zdarzenia relacjonowane przez dwie osoby wyglądają zupełnie inaczej. Co jednak jest prawdą?

Moja opinia: 

Opis umieszczony na okładce książki pełen jest pytań bez odpowiedzi. Tak naprawdę niewiele możemy się z niego dowiedzieć. Mimo to, postanowiłam zaryzykować i przeczytałam tą książkę. O dziwo, nie była taka zła. 
Główna bohaterka, Sabina, to samotna matka wychowująca nastoletniego syna. Jest samotna, ponieważ ojciec chłopca jest przekonany, że usunęła ona ciążę w wieku 17 lat, kiedy to w nią zaszła. Na szczęście otrzymuje dość wysokie alimenty od dziadka jej syna, które równocześnie są 'łapówką' za milczenie. Pewnego dnia, z niewiadomego nam powodu, bohaterka postanawia wyjechać do Stanów. Początkowo jest zagubiona w tym wielkim kraju, jednak stopniowo zaczyna się przyzwyczajać do życia za oceanem. Znajduje mieszkanie, przyjaciół i pracę. Poznaje przystojnego i bogatego mężczyznę, z którym ma romans. Zachodzi z nim w ciążę, o której on nie wie. Ich kontakt się urywa. Na jednym ze spotkań towarzyskich Sabina spotyka Polaka, ambitnego malarza, z którym wraca do Polski. W czasie całej akcji powieści bohaterka kilka razy wraca do Stanów, z czym wiążą się różne kłopoty, którym za wszelką cenę stara się zapobiec. 
Na początku akcja powieści jest nieco chaotyczna. Wydarzenia teraźniejsze przeplatają się z tymi z przeszłości. Można się pogubić. Jednak po niedługim czasie akcja się stabilizuje i spokojnie można wszystko ogarnąć. 
Książkę polecam 'na chwilę', bo nie jest długa i potrafi wciągnąć. Mnie zajęła trochę więcej czasu niż przewidywałam, ale było to związane z moimi urodzinami (tak, mam już 18 lat!). Przez to również opóźniła się publikacja recenzji. Wracając do książki: nie zrażajcie się opisem, bo od środka ta książka wygląda zupełnie inaczej.

Ocena: 4/6 - Dobra

Manula Kalicka - Tata, one i ja

Tytuł: Tata, one i ja
Autor: Manula Kalicka
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2002
Liczba stron: 206
Opis z okładki:
Osadzona we współczesnych polskich realiach, a jednocześnie baśniowa opowieść o dwóch dziewczynkach wychowywanych przez samego ojca. Ciepła i krzepiąca - dowodzi, że nawet najtrudniejszy problem można rozwiązać, uciekając się do inteligencji i poczucia humoru. Zwariowane, dowcipne dialogi, niesamowite przygody, o których jednak się-wie-że-się-dobrze-skończą, osadzone w pejzażu podwarszawskiej miejscowości. Do tego przewijające się przez dom taty tabuny panienek, z których każda miałaby ochotę zostać na zawsze, ale nic-z-tego, i czuwająca nad dziewczynkami z Warszawy babcia Fredzia - niezrównana: mądra i szalona, złośliwa i serdeczna. Jak ta książka.

Moja opinia: 

Spodziewałam się zupełnie czegoś innego po tej książce. Bibliotekarka poleciła mi ją, ponieważ innej czytelniczce się spodobała. Czytelniczka oczywiście starsza ode mnie parę lat. A według mnie, ta książka nadaje się jednak dla tych młodszych czytelników. 
Zaczyna się całkiem ciekawie: matka wychowująca dwie córki niespodziewanie wyjeżdża do Afryki z ukochanym Arabem. Z dnia na dzień opiekę nad dziećmi przejmuje ojciec-muzyk, którego jedynym wkładem w wychowanie ich były alimenty. Na początku jest ciężko, jednak powoli, wspólnymi siłami, odzyskują równowagę. W niedługim czasie zjawia się w ich domu żona Araba, z którym uciekła matka dziewczynek, prosząc o pomoc w odnalezieniu męża. W międzyczasie wszyscy domownicy dowiadują się o ogromnym talencie muzycznym kobiety, który postanawiają wykorzystać. Tak, z dnia na dzień, zespół ojca staje się megapopularny i cała rodzina musi się przeprowadzić za miasto. Tam poznają nowych ludzi, i tak dalej, i tak dalej... Razem z tymi wydarzeniami przeplatają się perypetie miłosne ojca. Przyprowadzenie nowej narzeczonej, ciężkie życie z nią i spławienie jej. Taki jest schemat. Jedne bardziej lubiane przez córki, inne mniej. Dziwne przygody przytrafiające się z dnia na dzień. 
Powtarzające się w mojej ocenie słowa 'z dnia na dzień' to nie przypadek. Akcja jest, według mnie, rozregulowana. Niektóre wydarzenia opisywane są z dużą dokładnością na kilkunastu nawet stronach. Inne natomiast, jak na przykład przeprowadzka, wciśnięta została między wierszami. Nie spodobało mi się to. Książkę polecam dla zabicia czasu, a na zachętę podkreślę, że na zakończenie warto czekać.

Ocena: 4/6 - Dobra