Pokazywanie postów oznaczonych etykietą familijny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą familijny. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 kwietnia 2011

Ramona i Beezus (Ramona and Beezus)

Premiera: 23 lipca 2010 (Świat), 17 grudnia 2010 (Polska)
Produkcja: USA
Gatunek: familijny, komedia


Opis filmu:
Ekranizacja cyklu bestsellerowych książek dziecięcych Beverly Cleary o przygodach niezwykle pomysłowej uczennicy szkoły podstawowej.
Ramona, 9-letnia dziewczynka o bardzo wybujałej wyobraźni sprawia niemałe kłopoty rodzicom, ale zawsze potrafi znaleźć wyjście z sytuacji. Kiedy dowiaduje się, że jej tata stracił pracę i rodzina musi sprzedać dom, postanawia zebrać pieniądze, aby nie stracić dachu nad głową. Niestety, nie wszystko idzie po jej myśli...
Moja opinia:
Po filmy familijne sięgam dość często, głównie ze względu na moje kilkuletnie kuzynki. W tym wypadku obejrzenie tego filmu było moim pomysłem, ponieważ, jak już pewnie wiecie, jestem fanką Seleny Gomez. Mimo, że to nie ona była główną bohaterką, nie żałowałam swojej decyzji.
Bohaterką filmu jest 9-letnia Ramona Quimby, która może się pochwalić niesamowicie bujną wyobraźnią oraz setkami pomysłów na minutę. Ma dwie siostry: starszą, nastoletnią Beatrice, którą rodzina nazywa 'Beezus' oraz młodszą, kilkumiesięczną Robertę. Cała rodzina bardzo kocha Ramonę, ale faktem jest, że dziewczynka często wpada w kłopoty. Kiedy jej tata traci pracę, cała rodzina musi się przeprowadzić do nowego miejsca, co nie podoba się Ramonie, która postanawia zarobić na spłatę domu. Jednak nie jest to takie proste, jak się mogło wydawać i dziewięciolatka wpada w kolejne kłopoty.

'Ramona i Beezus' to przede wszystkim niemal dwie godziny śmiechu, zabawy, ale i wzruszeń. Film obfituje w zabawne sceny, między innymi schowanie świadectwa Ramony do zamrażarki, udział w castingu do reklamy masła orzechowego i bitwa wodna. W filmie występują również niewielkie efekty specjalne, które obrazują wyobraźnię dziewczynki, jak na przykład przeprawa przez kanion oraz skoki przez niedużą dziurę przy domu Ramony.

W rolę Ramony Quimby wciela się prawie 12-letnia dziś Joey King, która jest po prostu niesamowita. Nie mogę się nadziwić, jak taka dziewczynka może mieć tak ogromny talent. Oglądanie jej w roli głównej było dla mnie wielką przyjemnością, a swoją grą przyćmiła nawet Selenę Gomez, która grała starszą siostrę Ramony.

Film 'Ramona i Beezus' bardzo gorąco polecam każdemu, bo można się przy nim świetnie bawić. Osobiście zapewniam, że wrócę do niego jeszcze nie raz, bo uwielbiam takie produkcje.

niedziela, 20 marca 2011

Karate Kid (The Karate Kid)

Premiera: 10 czerwca 2010 (Świat), 24 września 2010 (Polska)
Produkcja: Chiny, USA
Gatunek: dramat, familijny, akcja, karate, sportowy


Opis filmu:
Gdy Dre Parker (Jaden Smith) i jego matka (Taraji P. Henson) przeprowadzają się z Detroit do Chin, Dre czuje się zagubiony w nowej rzeczywistości, tak odmiennej od znanego mu świata. Napastowanemu i bitemu przez uczniów z jego szkoły Dre, z pomocą przychodzi pan Han (Jackie Chan) - dozorca z budynku, który opłakuje wielką życiową stratę. Han lituje się nad Dre i zgadza się nauczyć go kung fu, by chłopiec mógł się bronić. Podczas wspólnych treningów, między uczniem i nauczycielem buduje się zaufanie, które przeradza się w uzdrawiającą ich obu przyjaźń.

Moja opinia:
Do filmów familijnych podchodzę zazwyczaj z rezerwą, oglądam je głównie dla rozrywki czy zabicia czasu. Na film 'Karate Kid' zdecydowałam się dlatego, że już dawno nie oglądałam nic w tym stylu.

Bohaterem filmu jest 12-letni Dre Parker, który przeprowadza się z mamą do Chin. Chłopiec na początku czuje się zagubiony, nie może się dopasować do reszty. Od razu podpada kolegom ze szkoły, którzy, jak się później okazuje, są uczniami szkoły karate i wykorzystują swoje umiejętności znęcając się nad Dre. Świadkiem jednej bójki jest dozorca z budynku, w którym mieszka chłopiec z matką. Mężczyzna przychodzi mu z pomocą, a Dre, zafascynowany jego umiejętnościami, prosi, by nauczył go walczyć. Aby zrewanżować się na rówieśnikach, Dre musi wziąć udział w turnieju karate, który wcale nie tak łatwo przetrwać.

Film 'Karate Kid' nie jest pospolitą produkcją, którą może się na pozór wydawać. Jest to film przeznaczony dla każdego, ale ma bardzo głęboki przekaz. W filmie jest wiele zabawnych jak i wzruszających scen, które rozbudzają najgłębsze nawet uczucia. Jest on obrazem prawdziwej przyjaźni, która może się narodzić między nauczycielem i uczniem. Pokazuje, że nawet uczeń może nauczyć nauczyciela jak żyć.

Główną rolę w filmie gra Jaden Smith, syn Willa Smitha i Jady Pinkett Smith. Według mnie, zagrał swoją rolę świetnie i można ją uznać za doskonały start w showbussines. Druga główna rola przypadła Jackie Chanowi co, szczerze mówiąc, wcale mnie nie zdziwiło, bo nie wyobrażam sobie nikogo innego w roli nauczyciela karate.

Obejrzenie filmu 'Karate Kid' nie było w żadnym stopniu stratą czasu i polecam go każdemu, bez względu na wiek. Na pewno nie pożałujecie.

Jak już wszystkim wiadomo, zawsze 'przyglądam' się muzyce w filmach. W tym nie słychać jej za wiele, ale na sam koniec pojawia się piosenka w wykonaniu Justina Biebera i Jadena Smitha 'Never say never'. Od razu mówię, żeby nie kierować się opiniami antyfanów - piosenka jest świetna. Zapraszam do przesłuchania :)


_____________________________________________________
Mam nadzieję, że recenzja się podoba, na recenzję książki musicie jeszcze trochę poczekać, bo nie mam teraz zbyt wiele czasu na czytanie, a książka jest dosyć gruba ;) Zachęcam do głosowania w sondzie na kolejne recenzje, tym razem filmów nakręconych na podstawie książki. Na razie prowadzi 'Ostatnia piosenka' :) A w następnej filmowej recenzji pojawi się film 'Fame'.
A jutro idę oddawać krew ;) Trzymajcie kciuki, żebym stamtąd nie uciekła :)
Pozdrawiam ;))

niedziela, 13 lutego 2011

Alicja w krainie czarów (Alice in Wonderland)

Dziś recenzja filmu, który w sondzie zajął pierwsze miejsce na równi z filmem 'Kopciuszek - roztańczona historia', który zrecenzuję za tydzień. Następnie pojawią się recenzje 'Incepcji', 'Karate Kid' oraz 'Fame', na który głos został oddany w komentarzu. Tak więc nie przedłużając zapraszam do czytania :)

  Premiera: 3 marca 2010 (Świat), 5 marca 2010 (Polska)
Produkcja: USA
Gatunek: familijny, fantasy, przygodowy


Opis filmu:
Kiedy Alicja była małą dziewczynką, pobiegła za Białym Królikiem, wpadła do jego nory i niespodziewanie znalazła się w fantastycznym i nieco dziwacznym świecie, gdzie żyją bajkowe stwory, mówiące zwierzęta i śpiewające kwiaty, a mieszkańcy obchodzą nie-urodziny. Teraz Alicja ma już 19 lat i powraca do tej niezwykłej krainy, by ponownie spotkać dawnych znajomych.

Moja opinia:
Mówią, że marzyciele nie zawsze potrafią racjonalnie myśleć. Może mają rację, ale jak to zwykle bywa, zdarzają się wyjątki. W filmie Tima Burtona poznajemy Alicję, która jest na to świetnym przykładem.

Alicja Kingsleigh, kiedy była małą dziewczynką, wpadła do króliczej nory i trafiła do Krainy Czarów, w której istnieją mówiące zwierzęta, bajkowe stwory a największym świętem są nie-urodziny. Po trzynastu latach dziewiętnastoletnia już dziewczyna nie pamięta swojej przygody z dzieciństwa, ale śnią się jej stwory z Krainy Czarów. Podczas przyjęcia zaręczynowego Alicja ponownie widzi Białego Królika w kamizelce i podąża za nim do króliczej nory. Niestety, wszyscy myślą, że sprowadzili nie tą Alicję, bo ta nie pamięta niczego ze swojego ostatniego pobytu, a czeka ją naprawdę trudne zadanie.

Muszę się przyznać, że historia Alicji nie była mi znana, a przynajmniej nie dokładnie, bo nie czytałam tej książki. Teraz, po obejrzeniu filmu bardzo tego żałuję, bo historia szczególnie mnie zainteresowała. Na szczęście będę miała okazję to nadrobić, bo planuję wykorzystać książkę Lewisa Carolla w swojej prezentacji maturalnej.

Mimo, że film przedstawia przygody dorosłej już Alicji, nie brakuje w nim magii i baśniowego piękna. Twórcy bardzo się postarali, aby kinowa wersja odpowiadała tej książkowej. Efektów specjalnych tu nie brakuje, a jak wygląda całokształt - oceńcie sami.


Wreszcie moja ulubiona część - muzyka w filmie. W czasie trwania akcji nie pojawiają się piosenki, jedynie muzyka odzwierciedlająca daną sytuację. Dopiero na koniec, podczas napisów końcowych możemy usłyszeć piosenkę Avril Lavigne 'Alice (Underground)' nagraną na potrzeby filmu.
 

Na uwagę zasługują również postacie, które potrafią rozbawić widza w każdym wieku. Bliźniaki, waleczna myszka, znikający kot czy wreszcie Szalony Kapelusznik mówią w taki sposób, że trudno powstrzymać się od śmiechu. Teksty typu: 'Kocie... Ty psie!' są na porządku dziennym.

Nie mam teraz innego wyjścia jak polecić Wam film 'Alicja w Krainie Czarów', bo wszystkie pozytywne elementy łączą się w jedną, wspaniałą całość, którą przyjemnie się ogląda.


__________________________________________________


Recenzja miała pojawić się jeszcze wczoraj, ale zaczęłam pisać ją dość późno, więc odłożyłam to na dzisiaj. A jeśli znajdę wieczorem trochę czasu, to napiszę recenzję 'Mistrza i Małgorzaty'.
Pozdrawiam :)

środa, 19 stycznia 2011

Harry Potter i Książę Półkrwi (Harry Potter and the Half-Blood Prince)

Premiera: 6 lipca 2009 (Świat), 24 lipca 2009 (Polska)
Produkcja: USA, Wielka Brytania
Gatunek: familijny, fantasy, przygodowy



Opis filmu:
Lord Voldemort zaciska swoją złowieszczą pętlę wokół świata Mugoli i czarodziejów, a Hogwart przestaje być – jak dawniej - bezpieczną przystanią. Harry podejrzewa, że niebezpieczeństwo może czaić się w samym zamku, ale Dumbledorowi zależy raczej na przygotowaniu go do ostatecznego starcia, które jego zdaniem nastąpi niebawem. Razem usiłują znaleźć broń zdolną skruszyć zapory Voldemorta. Harry’emu coraz bardziej podoba się Ginny...niestety, Dean Thomas jest nią również zainteresowany. Lavender Brown dochodzi do wniosku, że Ron jest jej przeznaczeniem, nie bierze tylko pod uwagę czekoladek Romildy Vane! No i oczywiście Hermiona, przeżywająca męki zazdrości, lecz zdecydowana nie ujawniać uczuć. Gdy romanse kwitną, tylko jeden uczeń pozostaje wyniosły i obojętny. Postanowił wywrzeć swoje niezatarte – choć mroczne – piętno na życiu Akademii. Miłość wisi w powietrzu, lecz za nią czai się dramat i Hogwart być może już nigdy nie będzie taki jak przedtem.

Moja opinia:
Jak to zwykle bywa przy ekranizacjach popularnych książek, widz nie może się powstrzymać przed porównywaniem obu wersji do siebie. Oczywiście chodzi mi tu o tych, którzy przeczytali powieść, ale są również i tacy, którzy oceniają bez uprzedniego zapoznania się z wersją papierową.

Jako fanka całej serii przygód Harry'ego Pottera znalazłam kilka odstępstw od oryginału. Były to oczywiście niewielkie różnice, jak najbardziej usprawiedliwione, gdyż bez nich film rozrósłby się do olbrzymich rozmiarów i musielibyśmy siedzieć wpatrzeni w ekran kilka ładnych godzin. Najczęściej różnica dotyczyła bohaterów drugo- i trzecioplanowych, którzy zostali zastąpieni przez innych, ale zupełnie nie zakłócało to oglądania tego świetnego filmu.

Jak wiemy zapewne z książki, Harry razem z przyjaciółmi powraca do Hogwartu, by kontynuować naukę magii. Niestety w tym roku oprócz nauki musi się zmierzyć z miłością dziewczyn, które kochają się w nim odkąd dowiedziały się, że Harry jest Wybrańcem, który jako jedyny może pokonać Lorda Voldemorta. Jednak nie tylko on przeżywa sercowe rozterki - jego najlepszy przyjaciel Ron zaczyna spotykać się z Lavender, która od jakiegoś czasu do niego wzdycha, co nie podoba się Hermionie, która woli być cicho i zachować swoje uczucia dla siebie. Dodatkowo Harry musi zdobyć informacje na temat tajemniczych horkruksów, które zapewniają nieśmiertelność Voldemortowi.

Film z kategorii fantasy nie może się obejść bez efektów specjalnych. W "Harrym Potterze..." ich nie brakuje, ale też nie ma przesady. I tak jest według mnie najlepiej, bo co za dużo to niezdrowo. Twórcy produkcji bardzo się postarali, by film wyglądał realistycznie, mimo że prezentuje tak obcy nam temat jakim jest magia. Oglądając go możemy śmiało puścić wodze fantazji i przenieść się do magicznego świata czarów. Nie będzie to trudne, gdyż film sam w sobie jest magią, która nas jako widzów przenika.

Na koniec wypadałoby wspomnieć o bohaterach, nie tylko tych głównych. Oprócz świetnych odtwórców ról Harry'ego, Rona i Hermiony, którzy są nam znani z poprzednich części filmu, ważną rolę odgrywa Draco Malfoy, w którego wcielił się Tom Felton. Nie spodziewałam się, że tak mnie zaskoczy ta postać i to pod każdym względem. Tom z pewnością z dnia na dzień, a nawet z minuty na minutę rozwija swoje umiejętności, które pomogły mu w tak świetnym odtworzeniu roli Dracona Malfoya, którego poznaliśmy już w pierwszej części. Jak wspominałam, jestem zaskoczona tą postacią i z niecierpliwością oczekuję chwili, w której zobaczę go w kolejnej części (nie udało mi się, niestety, obejrzeć "Insygniów Śmierci", dlatego czekam na wersję DVD).

Sądzę, że film jest bardzo dojrzały i, podobnie jak książka, mroczny. Dzieciom raczej go nie polecam, bo mogą się pojawić koszmary, ale starszym widzom z pewnością się spodoba. Mogą go również obejrzeć ci, którzy nie czytali książki, ale lepiej byłoby, gdyby wcześniej się z nią zapoznali.