Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przygodowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przygodowy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 czerwca 2011

Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy: Złodziej Pioruna (Percy Jackson & the Olympians: The Lightning Thief)


Premiera: 2 lutego 2010 (Świat), 19 lutego 2010 (Polska)
Produkcja: Kanada, USA
Gatunek: fantasy, komedia, przygodowy


Opis filmu:
Film fantastyczno-przygodowy w reżyserii Chrisa Columbusa, twórcy "Kevina - samego w domu", "Pani Doubtfire" oraz "Harry'ego Pottera i kamienia filozoficznego". Młody chłopak odkrywa, że jest potomkiem greckiego boga i wyrusza w niezwykłą podróż, by zapobiec wojnie między potężnymi bogami, która może zagrozić przyszłości świata.

Moja opinia:
Filmy przygodowe są połączeniem tego, co najbardziej lubię: przygody, elementów fantastyki, dynamicznej akcji i romansu. Wszystkie te cechy możemy znaleźć w filmie o Percym Jacksonie, który powstał na podstawie książki Ricka Riordana o tym samym tytule.

Percy Jackson jest synem greckiego boga mórz i oceanów - Posejdona. Oznacza to, że jest półbogiem, ale niestety o tym nie wie. Jego matka ukrywa przed nim jego tożsamość, ponieważ jako syn boga z Wielkiej Trójki nie jest do końca bezpieczny. Przez kilkanaście lat żył w nieświadomości, a wszystkie niecodzienne problemy tłumaczył sobie chorobami. Jednak gdy Zeusowi zostaje skradziony Piorun Piorunów, wszystkie podejrzenia padają właśnie na Percy'ego, więc chłopak, chcąc, nie chcąc, dowiaduje się prawdy o sobie. Początkowo nie przyjmuje tego do wiadomości, ale gdy Hades porywa jego matkę, nie ma wyboru i musi uwierzyć w swoje zdolności i uratować dwa światy przed zbliżającą się wojną.

Autorzy książek fantasy co rusz zaskakują nas nowymi pomysłami. Tym razem do powstania książki, a tym samym i filmu, przyczyniła się mitologia grecka. Choć nie jestem fanką historii, to mity od razu mnie zaciekawiły, głównie swoją niecodziennością i wyjątkowością. Poznajemy w nich postacie o nadprzyrodzonych zdolnościach, które miały swój udział w tworzeniu świata. W filmie dowiadujemy się również innych, nietypowych rzeczy. Wiemy, że bogowie są nieśmiertelni, ale mogą mieć dzieci ze zwykłymi ludźmi. Nie mogli jednak się z nimi widywać, bo przez to zatracali swoją boskość i stawali się zwykłymi ludźmi. Oprócz bogów pojawiają się też centaury, Minotaur, meduza i wiele innych.

W filmie główne role grają młodzi aktorzy, dotąd nieznani. Jednak nie wszyscy tu debiutują, bo wielu z nich swoje pierwsze role grało w wielu innych filmach, choć nie były to role znaczące. W postać Percy'ego Jacksona wcielił się 19-letni dziś Logan Lerman, który już na początku filmu zdobył moją sympatię. I choć nie czytałam książki (jeszcze!), to wiem, że Percy był młodszy, więc nie mam pojęcia, jak za parę lat, kiedy będą kręcone kolejne części, zmienią go w nastolatka, bo nie wyobrażam sobie nikogo innego w tej roli. Obok aktorów młodego pokolenia możemy zobaczyć również znane osoby wcielające się w bohaterów, takich jak Pierce Brosnan, Sean Bean czy Uma Thurman.

Jeśli chodzi o akcję, to jest ona bardzo zróżnicowana. Co chwilę zwalnia, aby ponownie przyspieszyć i tak przez cały film. Jednak nie jest to wada produkcji, wręcz przeciwnie - taki zabieg jest pewnego rodzaju urozmaiceniem i nie pozwala się nudzić. Sceny walki przeplatają się ze scenami podróży czy rozmów, dlatego akcja jest tak dynamiczna.

Film zachęcił mnie do przeczytania książki, więc polecam go tym, którzy mają ją już za sobą. Jestem pewna, że niektóre sceny mogą mijać się z treścią książki, ale liczę na to, że scenarzyści za bardzo nie odbiegli od pierwotnej wersji. Dobrą rekomendacją może być również to, że nie mogę się doczekać kolejnej części, której premiera jest zaplanowana na rok 2012.

niedziela, 13 lutego 2011

Alicja w krainie czarów (Alice in Wonderland)

Dziś recenzja filmu, który w sondzie zajął pierwsze miejsce na równi z filmem 'Kopciuszek - roztańczona historia', który zrecenzuję za tydzień. Następnie pojawią się recenzje 'Incepcji', 'Karate Kid' oraz 'Fame', na który głos został oddany w komentarzu. Tak więc nie przedłużając zapraszam do czytania :)

  Premiera: 3 marca 2010 (Świat), 5 marca 2010 (Polska)
Produkcja: USA
Gatunek: familijny, fantasy, przygodowy


Opis filmu:
Kiedy Alicja była małą dziewczynką, pobiegła za Białym Królikiem, wpadła do jego nory i niespodziewanie znalazła się w fantastycznym i nieco dziwacznym świecie, gdzie żyją bajkowe stwory, mówiące zwierzęta i śpiewające kwiaty, a mieszkańcy obchodzą nie-urodziny. Teraz Alicja ma już 19 lat i powraca do tej niezwykłej krainy, by ponownie spotkać dawnych znajomych.

Moja opinia:
Mówią, że marzyciele nie zawsze potrafią racjonalnie myśleć. Może mają rację, ale jak to zwykle bywa, zdarzają się wyjątki. W filmie Tima Burtona poznajemy Alicję, która jest na to świetnym przykładem.

Alicja Kingsleigh, kiedy była małą dziewczynką, wpadła do króliczej nory i trafiła do Krainy Czarów, w której istnieją mówiące zwierzęta, bajkowe stwory a największym świętem są nie-urodziny. Po trzynastu latach dziewiętnastoletnia już dziewczyna nie pamięta swojej przygody z dzieciństwa, ale śnią się jej stwory z Krainy Czarów. Podczas przyjęcia zaręczynowego Alicja ponownie widzi Białego Królika w kamizelce i podąża za nim do króliczej nory. Niestety, wszyscy myślą, że sprowadzili nie tą Alicję, bo ta nie pamięta niczego ze swojego ostatniego pobytu, a czeka ją naprawdę trudne zadanie.

Muszę się przyznać, że historia Alicji nie była mi znana, a przynajmniej nie dokładnie, bo nie czytałam tej książki. Teraz, po obejrzeniu filmu bardzo tego żałuję, bo historia szczególnie mnie zainteresowała. Na szczęście będę miała okazję to nadrobić, bo planuję wykorzystać książkę Lewisa Carolla w swojej prezentacji maturalnej.

Mimo, że film przedstawia przygody dorosłej już Alicji, nie brakuje w nim magii i baśniowego piękna. Twórcy bardzo się postarali, aby kinowa wersja odpowiadała tej książkowej. Efektów specjalnych tu nie brakuje, a jak wygląda całokształt - oceńcie sami.


Wreszcie moja ulubiona część - muzyka w filmie. W czasie trwania akcji nie pojawiają się piosenki, jedynie muzyka odzwierciedlająca daną sytuację. Dopiero na koniec, podczas napisów końcowych możemy usłyszeć piosenkę Avril Lavigne 'Alice (Underground)' nagraną na potrzeby filmu.
 

Na uwagę zasługują również postacie, które potrafią rozbawić widza w każdym wieku. Bliźniaki, waleczna myszka, znikający kot czy wreszcie Szalony Kapelusznik mówią w taki sposób, że trudno powstrzymać się od śmiechu. Teksty typu: 'Kocie... Ty psie!' są na porządku dziennym.

Nie mam teraz innego wyjścia jak polecić Wam film 'Alicja w Krainie Czarów', bo wszystkie pozytywne elementy łączą się w jedną, wspaniałą całość, którą przyjemnie się ogląda.


__________________________________________________


Recenzja miała pojawić się jeszcze wczoraj, ale zaczęłam pisać ją dość późno, więc odłożyłam to na dzisiaj. A jeśli znajdę wieczorem trochę czasu, to napiszę recenzję 'Mistrza i Małgorzaty'.
Pozdrawiam :)

środa, 19 stycznia 2011

Harry Potter i Książę Półkrwi (Harry Potter and the Half-Blood Prince)

Premiera: 6 lipca 2009 (Świat), 24 lipca 2009 (Polska)
Produkcja: USA, Wielka Brytania
Gatunek: familijny, fantasy, przygodowy



Opis filmu:
Lord Voldemort zaciska swoją złowieszczą pętlę wokół świata Mugoli i czarodziejów, a Hogwart przestaje być – jak dawniej - bezpieczną przystanią. Harry podejrzewa, że niebezpieczeństwo może czaić się w samym zamku, ale Dumbledorowi zależy raczej na przygotowaniu go do ostatecznego starcia, które jego zdaniem nastąpi niebawem. Razem usiłują znaleźć broń zdolną skruszyć zapory Voldemorta. Harry’emu coraz bardziej podoba się Ginny...niestety, Dean Thomas jest nią również zainteresowany. Lavender Brown dochodzi do wniosku, że Ron jest jej przeznaczeniem, nie bierze tylko pod uwagę czekoladek Romildy Vane! No i oczywiście Hermiona, przeżywająca męki zazdrości, lecz zdecydowana nie ujawniać uczuć. Gdy romanse kwitną, tylko jeden uczeń pozostaje wyniosły i obojętny. Postanowił wywrzeć swoje niezatarte – choć mroczne – piętno na życiu Akademii. Miłość wisi w powietrzu, lecz za nią czai się dramat i Hogwart być może już nigdy nie będzie taki jak przedtem.

Moja opinia:
Jak to zwykle bywa przy ekranizacjach popularnych książek, widz nie może się powstrzymać przed porównywaniem obu wersji do siebie. Oczywiście chodzi mi tu o tych, którzy przeczytali powieść, ale są również i tacy, którzy oceniają bez uprzedniego zapoznania się z wersją papierową.

Jako fanka całej serii przygód Harry'ego Pottera znalazłam kilka odstępstw od oryginału. Były to oczywiście niewielkie różnice, jak najbardziej usprawiedliwione, gdyż bez nich film rozrósłby się do olbrzymich rozmiarów i musielibyśmy siedzieć wpatrzeni w ekran kilka ładnych godzin. Najczęściej różnica dotyczyła bohaterów drugo- i trzecioplanowych, którzy zostali zastąpieni przez innych, ale zupełnie nie zakłócało to oglądania tego świetnego filmu.

Jak wiemy zapewne z książki, Harry razem z przyjaciółmi powraca do Hogwartu, by kontynuować naukę magii. Niestety w tym roku oprócz nauki musi się zmierzyć z miłością dziewczyn, które kochają się w nim odkąd dowiedziały się, że Harry jest Wybrańcem, który jako jedyny może pokonać Lorda Voldemorta. Jednak nie tylko on przeżywa sercowe rozterki - jego najlepszy przyjaciel Ron zaczyna spotykać się z Lavender, która od jakiegoś czasu do niego wzdycha, co nie podoba się Hermionie, która woli być cicho i zachować swoje uczucia dla siebie. Dodatkowo Harry musi zdobyć informacje na temat tajemniczych horkruksów, które zapewniają nieśmiertelność Voldemortowi.

Film z kategorii fantasy nie może się obejść bez efektów specjalnych. W "Harrym Potterze..." ich nie brakuje, ale też nie ma przesady. I tak jest według mnie najlepiej, bo co za dużo to niezdrowo. Twórcy produkcji bardzo się postarali, by film wyglądał realistycznie, mimo że prezentuje tak obcy nam temat jakim jest magia. Oglądając go możemy śmiało puścić wodze fantazji i przenieść się do magicznego świata czarów. Nie będzie to trudne, gdyż film sam w sobie jest magią, która nas jako widzów przenika.

Na koniec wypadałoby wspomnieć o bohaterach, nie tylko tych głównych. Oprócz świetnych odtwórców ról Harry'ego, Rona i Hermiony, którzy są nam znani z poprzednich części filmu, ważną rolę odgrywa Draco Malfoy, w którego wcielił się Tom Felton. Nie spodziewałam się, że tak mnie zaskoczy ta postać i to pod każdym względem. Tom z pewnością z dnia na dzień, a nawet z minuty na minutę rozwija swoje umiejętności, które pomogły mu w tak świetnym odtworzeniu roli Dracona Malfoya, którego poznaliśmy już w pierwszej części. Jak wspominałam, jestem zaskoczona tą postacią i z niecierpliwością oczekuję chwili, w której zobaczę go w kolejnej części (nie udało mi się, niestety, obejrzeć "Insygniów Śmierci", dlatego czekam na wersję DVD).

Sądzę, że film jest bardzo dojrzały i, podobnie jak książka, mroczny. Dzieciom raczej go nie polecam, bo mogą się pojawić koszmary, ale starszym widzom z pewnością się spodoba. Mogą go również obejrzeć ci, którzy nie czytali książki, ale lepiej byłoby, gdyby wcześniej się z nią zapoznali.