poniedziałek, 9 maja 2011

Małgorzata Gutowska-Adamczyk - Niebieskie nitki

Pasjonująca opowieść o miłości, trudnych wyborach, odrzuceniu i potrzebie przyjaźni. Bezpieczny świat szesnastoletniej Linki rozpada się z chwilą rozwodu rodziców. Zdradzona przez ojca dziewczyna z trudem znajduje wspólny język z matką. Izoluje się nawet od najbliższych przyjaciół, uciekając w świat sztuki. Dodatkowym stresem jest dla Linki emocjonalne rozdarcie i skrywana miłość do chłopaka przyjaciółki. Nieoczekiwanym wsparciem okaże się mailowa korespondencja z autorem kultowej książki, lekarzem, będącym zarazem powiernikiem jej matki, z którą prowadzi wirtualny flirt. Czy Linka zdradzi przyjaciółkę? Czy jej matka pozna swojego wielbiciela w realu? Aby się przekonać, warto przeczytać 248 stron tej ekscytującej powieści.

Moja opinia:
W poprzedniej recenzji wspomniałam, że z polskimi autorami bywa różnie - jedni potrafią zainteresować, inni znudzić swoją książką. W tym wypadku cieszę się, że nie zraziłam się do rodzimej twórczości, bo książka Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie.

Powieść 'Niebieskie nitki' na pozór wydaje się zwykłą młodzieżówką, jakich wiele. Wskazuje na to już opis wydawnictwa, który przedstawia standardowe problemy nastolatków. Jednak zagłębiając się w tą książkę można odkryć o wiele więcej wątków, które połączone w całość dają świetny efekt. Szesnastoletnia Paulina, nazywana przez wszystkich Linką, przeżywa bardzo trudny okres w swoim życiu. Ją i jej matkę opuścił ojciec, z którym dziewczyna była bardzo zżyta. Dodatkowo muszą się wyprowadzić z pięknego domu jej dzieciństwa, który zostaje wystawiony na sprzedaż. Nowym domem staje się dla nich pałac babci i prababci Linki, który początkowo nie przypada jej do gustu. I wreszcie miłość, która jest wyjątkowo nieszczęśliwa i nieudana, bowiem chłopak przyjaciółki nie traktuje jej poważnie.

Sam pomysł na temat książki może i nie jest oryginalny, ale autorka wie, jak zainteresować czytelnika. Niektóre wydarzenia zostały ciekawie wymyślone i opisane w powieści, występuje tu również wielowątkowość. Według mnie, jest to pozytywna cecha, która nie pozwala się nudzić podczas czytania i zapewnia to 'coś', co jest tak pożądane w książkach.

Dość nietypowa jest forma książki, ponieważ zamiast tytułów rozdziałów mamy kolejne dni tygodnia, w których dzieje się akcja powieści. I nie, nie jest to pamiętnik, choć na pozór może się tak wydawać.

Jedna rzecz odrobinę mi nie odpowiadała w książce, mianowicie różnego rodzaju zdrobnienia. Paulina w książce była Linką, mimo, że miała już 16 lat, babcia zwana była Musią a prababcia - Bunią. Może jest to ciekawy zabieg, jednak wydaje mi się, że bardziej odpowiedni w książkach dla dzieci, niż w młodzieżówkach.

Podsumowując, książka jest warta uwagi ze względu na nietypowe zmartwienia głównej bohaterki. Przeznaczona jest głównie dla rozrywki, chociaż wytrawni czytelnicy mogą znaleźć tam uniwersalne wartości często przytaczane w literaturze.

Małgorzata Gutowska-Adamczyk
'Niebieskie nitki'
Agencja Edytorska "Ezop"
Rok wydania: 2005
248 stron
4/6 - Dobra

_____________________________________________________________________________________
Matura w toku, jednak znalazłam trochę czasu na skończenie książki. Teraz będę zajęta głównie lekturami do prezentacji maturalnej, której pisanie idzie mi dość topornie... Jednak nie poddaję się, bo na koncie mam już jeden sukces, mianowicie 100% matury ustnej z języka niemieckiego podstawowego, co mnie ogromnie cieszy. Przede mną jeszcze trzy dni egzaminów, na szczęście nie są jeden po drugim ;) Dziękuję wszystkim za trzymanie kciuków podczas matur, bardzo mi pomogliście :) Również dzisiaj, gdy z wielką łatwością przebrnęłam przez wos podstawowy.
Jutro planuję wycieczkę do biblioteki, więc możecie się spodziewać stosu, po drodze jeszcze zrecenzuję film i mam nadzieję, że dotrwam do końca maturalnej męki ;)
Pozdrawiam! :* :) 

poniedziałek, 2 maja 2011

Anna Ziętara - Układy dwójkowe + informacja

Ania, racjonalna, rzeczowa i zawsze zorganizowana, jest oparciem dla swoich przyjaciół, grona osobowości barwnych i bujnych, acz niekoniecznie dojrzałych do poważnych życiowych decyzji. Pomaga im w rozmaitych, także miłosnych kłopotach, chociaż sama zwykle trzyma się w cieniu.
Aby w końcu zacząć żyć pełnią życia i dać się ponieść zdarzeniom, musi rozbić ochronną skorupkę, którą budowała wokół siebie od dzieciństwa. Kto pomoże jej rozwinąć skrzydła? Czy przyjaciele zdadzą ten egzamin? Powieść 'Układy dwójkowe' z ogromną delikatnością i humorem podejmuje sprawy dojrzewania do związków i uczuć, trudnych relacji i granic przyjaźni.

Moja opinia:
Po powieść Anny Ziętary sięgnęłam głównie dlatego, że przeczytałam jej recenzję na jednym z blogów, które odwiedzam. Stwierdziłam, że mogę zaryzykować, tym bardziej, że nadarzyła się okazja - trafiłam na nią w bibliotece. Początkowo byłam dość sceptycznie nastawiona, wiadomo - polska autorka opisująca zwyczajne życie. Jak się przekonałam, moje podejrzenia nie były nieuzasadnione.
 
Główną bohaterką powieści jest studentka Anna. Jak się później dowiadujemy, jest ona uosobieniem samej autorki. Choć nigdy nie narzekała na brak pieniędzy, to miała inny problem. Mianowicie jej grono przyjaciół czy nawet znajomych ograniczało się do zaledwie kilku osób. Dodatkowo Anna nie miała szczęścia w miłości, jej chłopakiem był przyjaciel, z którym spotykała się z przyzwyczajenia, myśląc jednocześnie o niespełnionej licealnej miłości. Kolejnym problemem byli rodzice bohaterki, którzy po wielu latach małżeństwa postanawiają się rozwieść. Oczywiście to nie wszystkie problemy Anny, w książce jest ich wiele.

Przyznam szczerze, że książka nie urzekła mnie tak, jak się spodziewałam. Miałam nadzieję, że mnie zaintryguje, wciągnie w wir wydarzeń, a tu - rozczarowanie. Mimo to przeczytałam do końca tą niewielką powieść z nadzieją, że chociaż zakończenie mnie zaskoczy. Spodziewałam się fajerwerków, nagłego zwrotu akcji i tu znów spotkał mnie zawód.
 
Z drugiej jednak strony, pomijając 'techniczne' usterki, książka zawiera wiele humoru, zabawnych scen i wypowiedzi bohaterów. Jeżeli książka rzeczywiście opowiada o życiu autorki, to jestem pod wrażeniem, choć nie wszystkie sytuacje były godne pozazdroszczenia. Tak czy inaczej, to właśnie jest ten promyczek nadziei, to właśnie ten humor nie pozwolił mi odłożyć książki i przerwać czytania.
 
Jak to mówią, jedna jaskółka wiosny nie czyni, więc nie zrażam się do innych dzieł polskich autorek i autorów. Wiadomo, że bywają książki lepsze i gorsze, więc mam nadzieję, że ta była pierwsza i jedyna, na której się zawiodłam. Oczywiście nie każę Wam już na starcie przekreślać tej książki i zachęcam do spróbowania, bo może od gustu zależy to, jak ją odbierzemy. Osobiście jestem zwolenniczką fantastyki, więc mogłam się spodziewać mojej reakcji. Jednak w mojej subiektywnej ocenie książka jest tylko przeciętna.

Anna Ziętara
'Układy dwójkowe'
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2008
150 stron
3/6 - Przeciętna
 
____________________________________________________________________________
Nadszedł maj, a z nim czas matur, które czekają właśnie mnie. Z jednej strony cieszę się, że w końcu będę to miała za sobą, ale z drugiej muszę znowu siąść do książek i powtórzyć materiał. Z tego właśnie powodu odrobinę zaniedbam bloga, notki będą się pojawiały rzadko, co mnie w ogóle nie cieszy. Matury zdaję praktycznie w ciągu całego miesiąca, dokładnie 4,5,6,9,11,19 i 25 maja. Oczywiście w przerwach będę odwiedzać Wasze blogi, starając się nadrobić zaległości. Mam nadzieję, że mnie rozumiecie, w końcu nie jestem jedyną z wielkiego grona recenzentów blogowych, która ma to szczęście zdawać maturę ;)
Pozdrawiam! :) Do szybkiego napisania! :D