poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Dorota Terakowska - W Krainie Kota

Ewa, młoda pisarka, ma niebawem urodzić dziecko. Pewnej nocy pod wpływem tajemniczego impulsu zjada korzeń nieznanej rośliny. Kiedy przychodzi na świat rudowłosy Jonyk, przez moment nic nie zapowiada żadnych dziwnych wydarzeń... Do chwili, gdy trzynastodniowe niemowlę zwraca się do matki całym zdaniem, a w domu pojawia się kot, nazwany przez rodzinę Kotykiem.

Moja opinia: 
Z każdą kolejną książką Pani Doroty Terakowskiej poprzeczka stopniowo się podwyższa. Choć większość dzieł kierowanych jest do młodszych czytelników, to każdy potrafi znaleźć w nich coś, co nie pozwala odłożyć powieści na półkę. Według mnie jest to wszechobecna magia, która wypełnia każdą Jej pozycję po brzegi.

Ewa, młoda kobieta, będąc w ciąży udaje się do ogrodu i wykopuje korzeń jakiejś nieznanej rośliny, po czym go zjada. Dzięki temu może się łatwo przemieszczać między prawdziwym światem a Krainą Kota. Robi to nieświadomie podczas snu, przy niewielkiej pomocy Kotyka. Okazuje się, że nie została tam wezwana bez powodu, bowiem musi uczestniczyć w misji odnalezienia księcia owej krainy, który jakiś czas wcześniej został porwany.

Magiczna kraina, która ukazuje się we śnie - czy to nie brzmi znajomo? Podobny motyw został zastosowany w 'Alicji w Krainie Czarów' autorstwa Lewisa Carrolla. Jednak podobieństwo jest tylko pozorne, ponieważ wiele szczegółów jest zupełnie różnych. Pomijając jednak ten temat, w książce dostrzegamy również inne nawiązania, choć niekoniecznie do literatury. Głównym motywem powieści okazuje się tarot oraz jego znaczenie. Właśnie to okazało się najciekawsze, bo poznajemy jego genezę, podział i przeznaczenie.

Nie wiem, czy tylko mnie to wydaje się dziwne (choć to może nie jest odpowiednie słowo), że prawie w każdej książce Pani Terakowskiej pojawia się bohaterka o imieniu Ewa. Jak dotąd przeczytałam cztery książki i w trzech z nich była jakaś Ewa. Nie jest to oczywiście wada, ale dla mnie to imię stało się znakiem rozpoznawczym Pani Doroty.

Narracja jak zwykle jest świetnie prowadzona, przez co wciąga już od pierwszych stron. Bardzo często musiałam się zmuszać do odłożenia książki, żeby wreszcie iść spać, ale gdy tylko się budziłam, sięgałam po nią ponownie. Można powiedzieć, że książka posiada pewien magnetyzm, który nie pozwala przejść obok niej obojętnie.

Książkę polecam, bo jakżeby inaczej. Pani Dorota Terakowska jest dotąd jedyną polską autorką, na której się nie zawiodłam. W planach mam jeszcze dwie inne pozycje, więc niech to będzie dobrą rekomendacją. Po stokroć polecam!


Dorota Terakowska
'W Krainie Kota'
Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 1999
217 stron
Ocena: 6/6


Korzystając z okazji chciałabym wspomnieć o kolejnej akcji na rzecz pomocy potrzebującym. Codziennie wspieram akcję Pusta Miska, a ostatnio natknęłam się na kilka innych. Akcje dotyczą między innymi spełniania marzeń, budowania domów oraz wielu innych. Zachęcam do klikania raz dziennie, bo to przecież nic nie kosztuje, a wspólnymi siłami możemy zdziałać o wiele więcej.

 
Pajacyk, Wspieraj Dobro, Okruszek, Polskie Serce, Habitat, Pusta Miska, Wyklikaj Żywność - Kliknij i Pomóż

Mniejszy banner będzie się znajdował po prawej stronie bloga, więc każdy będzie miał do niego dostęp. 

_______________________________________________________________
Znów usprawiedliwię się lenistwem, ale taka jest prawda. Choć może nie cała, bo wena także mnie opuściła, więc ta recenzja nie jest taka, jak bym chciała. Mam nadzieję, że kolejna recenzja będzie o niebo lepsza, bo książka już przeczytana, czeka tylko na swoją ocenę.
Na blogu odrobinę się pozmieniało, nie są to wielkie zmiany, ale zawsze coś.
Pozdrawiam i obiecuję, że następna notka pojawi się szybciej, niż ta :)

niedziela, 14 sierpnia 2011

Małgorzata Warda - Nie ma powodu, by płakać

Najnowsza powieść autorki 'Ominąć Paryż' opowiada o dwóch szalonych tygodniach na warszawskiej ASP. Maja - wrażliwa i spontaniczna, ale nieco zagubiona w życiu i własnych uczuciach studentka wydziału rzeźby - przenosi się na jeden semestr do stolicy, by stać się częścią współczesnej artystycznej bohemy. Jej historia toczy się w rytmie serca głównych postaci. Młodzi ludzie przesiąkają nastrojami i klimatem Warszawy, zachłystują się nią i... tworzą. Miasto widziane z ich perspektywy to towarzyskie eldorado, nieustanny clubbing, wernisaże, zostawiając jednak czas na refleksję nad miejskimi pejzażami i współczesną sztuką.
'Nie ma powodu, by płakać' to bujne osobowości bohaterów, ich rysowane delikatną kreską uczucia i relacje, niezwykły nastrój. Tę pełną humoru i wdzięku opowieść czyta się jednym tchem.

Moja opinia:
Pozycja, o której dziś mowa, zapewne nie przyciągnęłaby mnie do siebie, gdyby nie jej opis. Przyznaję, że bardzo mnie zachęcił i rozbudził moją ciekawość do tej niepozornej książki, więc chętnie wypożyczyłam ją z biblioteki. Niestety, zawiodłam się, choć nie pierwszy raz w tej tak zwanej 'białej serii'.

Powieść opowiada o studentce rzeźby, która na jeden semestr przenosi się z Gdyni do Warszawy. Mieszka z dwoma koleżankami, nie jest różowo, to fakt, ale stara się czerpać z tej sytuacji wszystko, co najlepsze. W czasie swojego pobytu w stolicy zaprzyjaźnia się z kilkoma osobami, uczestniczy w wystawach, wernisażach, często potem kończąc na imprezach mocno zakrapianych alkoholem i obfitujących w narkotyki. Maja, główna bohaterka, w końcu wyjeżdża do Gdyni, nie do końca zadowolona z przebiegu wydarzeń.

W całej powieści zawiodłam się jedynie na błędnym opisie z okładki. To właśnie ten opis pchnął mnie w stronę tej książki i dał nadzieję na miłe spędzenie kilku godzin. Niestety, moje oczekiwania wobec niej były bardzo wygórowane, dlatego zaskoczenie i zawód były większe.

Pierwsza część opisu jest jak najbardziej trafna - powieść przedstawia wydarzenia z dwóch tygodni na warszawskiej ASP, gdzie królują imprezy, wernisaże ale i refleksje głównej bohaterki. Rozumiałam jej zachwyt nad wspaniałym mostem w Warszawie, bo sama uwielbiam ogromne budowle. Ale już opisy imprez w wydaniu studentów sztuki zdecydowanie mnie odrzucały. Około 1/3 treści zajmowały obrazy szalonych imprez, wypadów do klubów, ilości spożytego alkoholu i uczuć, jakie towarzyszyły bohaterom po zażyciu narkotyków. Przyznaję, że nie jestem fanką takiego spędzania czasu (chodzi mi tu głównie o lejący się litrami alkohol i prochy), więc dość nieprzyjemnie mi się o tym czytało.

Ostatnie zdanie opisu zamieszczonego na okładce rozczarowało mnie najbardziej. Może nie dostrzegłam tego humoru i uroku, może jestem niewrażliwa, ale tak właśnie było. Poza obfitymi opisami warszawskiej sfery klubowej powieść była dość monotonna i poważna. Dopiero po około setnej stronie zaczęło się coś dziać i z większą ochotą wracałam do tej pozycji. Niemniej, nie było mi łatwo przez nią przebrnąć.

Czas na zalety, bo przecież każda książka  jakąś ma. Na początku niektórych rozdziałów pojawiały się e-maile pisane do Majki przez nieznanego nam chłopaka. Prawdopodobnie pochodziły one z czasu, kiedy jeszcze nie była w Warszawie. I choć zazwyczaj nie były one związane z treścią danego rozdziału, to były miłym akcentem, dodającym delikatnego romantyzmu książce.

Nie chcę nikogo zniechęcać do tej pozycji, bo ocena jest całkiem subiektywna. Wszyscy wiemy, że każdy ma inny gust, więc tylko od niego zależy, czy książka się spodoba. Ja osobiście się zawiodłam, ale niech ten fakt nie spisuje jej na straty w oczach innych czytelników.



Małgorzata Warda
'Nie ma powodu, by płakać'
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2008
200 stron
3/6 - Przeciętna
 
__________________________________________________________
Bardzo Was przepraszam za moją tygodniową nieobecność, zarówno tutaj, jak i na Waszych blogach. Dopadł mnie pospolity leń i najchętniej całymi dniami grałabym w The Sims 3 ;) Oczywiście lenistwo nie dotyczy książek, bo czytam je tak samo chętnie, jak zawsze. Brak recenzji mogę usprawiedliwić również tym, że w ostatnich dniach miałam problemy z internetem. Wasze notki postaram się nadrobić jak najszybciej, mam nadzieję, że nie będę miała znów problemów ;)

Pozdrawiam serdecznie, ciepło i wakacyjnie ;)) Niech deszczowe chmury omijają nas szerokim łukiem ;D Chociażby do końca sierpnia ;)