niedziela, 14 sierpnia 2011

Małgorzata Warda - Nie ma powodu, by płakać

Najnowsza powieść autorki 'Ominąć Paryż' opowiada o dwóch szalonych tygodniach na warszawskiej ASP. Maja - wrażliwa i spontaniczna, ale nieco zagubiona w życiu i własnych uczuciach studentka wydziału rzeźby - przenosi się na jeden semestr do stolicy, by stać się częścią współczesnej artystycznej bohemy. Jej historia toczy się w rytmie serca głównych postaci. Młodzi ludzie przesiąkają nastrojami i klimatem Warszawy, zachłystują się nią i... tworzą. Miasto widziane z ich perspektywy to towarzyskie eldorado, nieustanny clubbing, wernisaże, zostawiając jednak czas na refleksję nad miejskimi pejzażami i współczesną sztuką.
'Nie ma powodu, by płakać' to bujne osobowości bohaterów, ich rysowane delikatną kreską uczucia i relacje, niezwykły nastrój. Tę pełną humoru i wdzięku opowieść czyta się jednym tchem.

Moja opinia:
Pozycja, o której dziś mowa, zapewne nie przyciągnęłaby mnie do siebie, gdyby nie jej opis. Przyznaję, że bardzo mnie zachęcił i rozbudził moją ciekawość do tej niepozornej książki, więc chętnie wypożyczyłam ją z biblioteki. Niestety, zawiodłam się, choć nie pierwszy raz w tej tak zwanej 'białej serii'.

Powieść opowiada o studentce rzeźby, która na jeden semestr przenosi się z Gdyni do Warszawy. Mieszka z dwoma koleżankami, nie jest różowo, to fakt, ale stara się czerpać z tej sytuacji wszystko, co najlepsze. W czasie swojego pobytu w stolicy zaprzyjaźnia się z kilkoma osobami, uczestniczy w wystawach, wernisażach, często potem kończąc na imprezach mocno zakrapianych alkoholem i obfitujących w narkotyki. Maja, główna bohaterka, w końcu wyjeżdża do Gdyni, nie do końca zadowolona z przebiegu wydarzeń.

W całej powieści zawiodłam się jedynie na błędnym opisie z okładki. To właśnie ten opis pchnął mnie w stronę tej książki i dał nadzieję na miłe spędzenie kilku godzin. Niestety, moje oczekiwania wobec niej były bardzo wygórowane, dlatego zaskoczenie i zawód były większe.

Pierwsza część opisu jest jak najbardziej trafna - powieść przedstawia wydarzenia z dwóch tygodni na warszawskiej ASP, gdzie królują imprezy, wernisaże ale i refleksje głównej bohaterki. Rozumiałam jej zachwyt nad wspaniałym mostem w Warszawie, bo sama uwielbiam ogromne budowle. Ale już opisy imprez w wydaniu studentów sztuki zdecydowanie mnie odrzucały. Około 1/3 treści zajmowały obrazy szalonych imprez, wypadów do klubów, ilości spożytego alkoholu i uczuć, jakie towarzyszyły bohaterom po zażyciu narkotyków. Przyznaję, że nie jestem fanką takiego spędzania czasu (chodzi mi tu głównie o lejący się litrami alkohol i prochy), więc dość nieprzyjemnie mi się o tym czytało.

Ostatnie zdanie opisu zamieszczonego na okładce rozczarowało mnie najbardziej. Może nie dostrzegłam tego humoru i uroku, może jestem niewrażliwa, ale tak właśnie było. Poza obfitymi opisami warszawskiej sfery klubowej powieść była dość monotonna i poważna. Dopiero po około setnej stronie zaczęło się coś dziać i z większą ochotą wracałam do tej pozycji. Niemniej, nie było mi łatwo przez nią przebrnąć.

Czas na zalety, bo przecież każda książka  jakąś ma. Na początku niektórych rozdziałów pojawiały się e-maile pisane do Majki przez nieznanego nam chłopaka. Prawdopodobnie pochodziły one z czasu, kiedy jeszcze nie była w Warszawie. I choć zazwyczaj nie były one związane z treścią danego rozdziału, to były miłym akcentem, dodającym delikatnego romantyzmu książce.

Nie chcę nikogo zniechęcać do tej pozycji, bo ocena jest całkiem subiektywna. Wszyscy wiemy, że każdy ma inny gust, więc tylko od niego zależy, czy książka się spodoba. Ja osobiście się zawiodłam, ale niech ten fakt nie spisuje jej na straty w oczach innych czytelników.



Małgorzata Warda
'Nie ma powodu, by płakać'
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2008
200 stron
3/6 - Przeciętna
 
__________________________________________________________
Bardzo Was przepraszam za moją tygodniową nieobecność, zarówno tutaj, jak i na Waszych blogach. Dopadł mnie pospolity leń i najchętniej całymi dniami grałabym w The Sims 3 ;) Oczywiście lenistwo nie dotyczy książek, bo czytam je tak samo chętnie, jak zawsze. Brak recenzji mogę usprawiedliwić również tym, że w ostatnich dniach miałam problemy z internetem. Wasze notki postaram się nadrobić jak najszybciej, mam nadzieję, że nie będę miała znów problemów ;)

Pozdrawiam serdecznie, ciepło i wakacyjnie ;)) Niech deszczowe chmury omijają nas szerokim łukiem ;D Chociażby do końca sierpnia ;)

sobota, 6 sierpnia 2011

Irena Matuszkiewicz - Szepty

Lubić i rozumieć znaczy więcej niż kochać.
Felicja Lipecka zwana Funią przeprowadza się do córki i zamieszkuje z jej rodziną. Chce się zająć domem, ogrodem, robić przetwory i nalewki, być "prawdziwą" babcią. Spotyka ją jednak rozczarowanie - w domu jest tłoczno, lecz absolutnie cicho.
'Zdążyła się zorientować, na czym polega spokój nowego domu. To był szeptany spokój. Córka z zięciem - szu, szu, szu, Małgosia do komórki - szu, szu, szu, a ona, zamknięta w pokoju - szu, szu, szu do Pana Boga, żeby ją natchnął jakąś mądrą myślą.'
Wszystko się zmienia, gdy wstępuje do alebabek. Alebabki nie są przebojowymi trzydziestolatkami żyjącymi na wyścigi z czasem, tylko dojrzałymi, żeby nie powiedzieć "przejrzałymi" paniami. Tam Funia jest taką, jaką chciała być w domu - znajduje posłuch, słuchaczki i odzyskuje apetyt na życie. Tam też poznaje prawdę o sobie i realizuje swoje największe marzenie. A czy dobrze na tym wychodzi?
Powiecie, że to niemożliwe, że tak bywa tylko w bajkach?
Przeczytajcie dojrzałą, mądrą, pełną ciepła i humoru książkę Ireny Matuszkiewicz!

Moja opinia:
Choć moim ulubionym gatunkiem literackim jest fantastyka w każdej formie, to równie chętnie sięgam po powieści typowo życiowe. Tym razem w moje ręce wpadła średniej długości książka Pani Ireny Matuszkiewicz o dość tajemniczym tytule.

'Szepty' to powieść o osiemdziesięcioletniej kobiecie, która twierdzi, że jej życie jest zupełnie nieudane, smutne i dramatyczne. Trudne dzieciństwo i dorosłość, samotna starość i wreszcie przeprowadzka do córki i jej męża nie są jej wymarzonym scenariuszem życia. Jednak po dwóch latach od przeprowadzki Funia wstępuje do alebabek - niewielkiego grona starszych kobiet, które regularnie się spotykają i spędzają razem czas. To właśnie przynależność do tej grupy pozwala jej zauważyć jasne strony życia i znaleźć jego sens.

Powieść podzielona jest na trzy części. Pierwsza przedstawia życie, myśli i uczucia Funi, głównej bohaterki. Trzecioosobowy narrator przedstawia nam całe jej życie poprzez liczne retrospekcje. Według Funi jej życie było pasmem porażek, ale zdarzały się i te radosne chwile i nieliczne sukcesy, z których była niezmiernie dumna. Druga część ma formę osobnej powieści i faktycznie nią jest - jest to książka córki Funi, Danieli, która opisuje, jak ona widzi i postrzega zachowanie i wszystkie opowieści swojej matki z dawnych lat. Trzecia część ma zaledwie trzy strony, a wydarzenie w niej opisane znów widziane jest z perspektywy niebiorącego udziału w akcji obserwatora.

Gdy czytałam pierwszą część książki, widziałam Funię jako starszą, ale zaradną i silną kobietę, która była tłumiona przez nierozumiejącą ją córkę. Jednak gdy przeszłam do części drugiej, zobaczyłam Funię w zupełnie innym, niekoniecznie korzystnym dla niej świetle. Zrozumiałam, że jedno wydarzenie może być inaczej widziane przez dwie różne osoby. Doskonale obrazuje to cytat:
"W mamy notatkach, w jej złotych myślach przeczytałam, że jedno i to samo wydarzenie może być różnie zapamiętane przez dwie osoby. Jeśli jedna z nich ma rację, to ta druga kłamie. Ja ujęłabym to inaczej: Jeśli jedna z nich ma rację, to ta druga ma swoją rację."
Opis umieszczony z tyłu okładki jest dosyć obszerny, ale ostatnie zdanie doskonale oddaje charakter powieści. Jest dojrzała i nie wszystkim może się spodobać. Jest przeznaczona raczej dla dorosłych czytelników, bo młodsi mogą jej do końca nie zrozumieć. Jest mądra, bo przekazuje ważne wartości, których za nic nie można wyrzucić ze swojego życia. Jest także ciepła i pełna humoru, nie pokazuje wszystkich wydarzeń w ciemnych barwach, ale w sposób przystępny i momentami zabawny.

'Szepty' do druga książka Pani Ireny Matuszkiewicz, którą miałam okazję przeczytać i po raz drugi się nie zawiodłam. Choć pozycja nie jest przeznaczona dla każdego, to i tak zachęcam do jej przeczytania, bo jak najbardziej godna jest polecenia.

Irena Matuszkiewicz
'Szepty'
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2011
317 stron
Ocena: 5/6 - Świetna