środa, 9 lutego 2011

W rytmie muzyki!

Witajcie!

Czytanie 'Mistrza i Małgorzaty' trochę rozciągnęło mi się w czasie, więc recenzji możecie się spodziewać najwcześniej w sobotę, ale nic nie obiecuję. Dzisiaj nie mam tak wiele nauki, jak w ostatnich dniach, a to dlatego, że jutro razem z moją klasą jadę do Rzeszowa na wykłady na temat matury w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania, a później, dla rozrywki idziemy do kina na film 'Och, Karol! 2'. Z tego powodu postanowiłam dodać nową notkę, tym razem inną niż zwykle. Może nie jestem zbyt oryginalna, ale chciałam się podzielić z Wami piosenką, którą usłyszałam (zobaczyłam?) na Vivie. Teledysk bardzo mi się spodobał, a piosenka wpadła w ucho, tym bardziej, że ostatnio gustuję w takim stylu muzycznym :)

 

Paramore - Decode

Piosenka może i nie jest nowa, ale przypadła mi do gustu. Jeżeli obejrzeliście teledysk, na pewno zauważyliście w nim sceny ze 'Zmierzchu'. Kawałek pochodzi z Soundtracka filmu, chociaż, szczerze mówiąc, nie pamiętam, kiedy słyszałam go w filmie. Może to dlatego, że dawno go oglądałam :)

A jak Wam się podoba piosenka zespołu Paramore? A może znacie jakieś inne piosenki z filmów, które nie są znane światu? Czekam na propozycje w komentarzach :) I przypominam tym, którzy jeszcze nie głosowali w sondzie, że można oddawać głosy tylko do jutra!

Pozdrawiam! ;)

piątek, 4 lutego 2011

Streetdance 3D

Premiera: 19 maja 2010 (Świat), 24 września 2010 (Polska)
Produkcja: Wielka Brytania
Gatunek: melodramat, muzyczny


Opis filmu:
Finaliści brytyjskiej edycji You Can Dance oraz Mam Talent w tanecznej eksplozji, czyli tętniącym życiem przełomowym filmie 3D! Podczas treningów przygotowujących do mistrzostw Streetdance w Wielkiej Brytanii grupa tancerzy ulicznych zmuszona jest do pracy z tancerzami ze szkoły baletowej. Choć nie mają wspólnych korzeni, mają wspólną pasję i pragnienie zajścia wysoko. Wiedzą, że muszą znaleźć sposób, by połączyć siły i wygrać pojedynek.

Moja opinia:
Filmy taneczne miały swój debiut już kilkanaście lat temu. Nasi rodzice pamiętają słynny 'Dirty dancing', który swego czasu zawładnął ówczesną młodzieżą. Obecnie takich filmów jest coraz więcej i, choć może się to wydawać niemożliwe, wszystkie bardzo się od siebie różnią.

Bohaterami filmu są uliczni tancerze, którzy przygotowują się do mistrzostw tanecznych. Kiedy lider ich zespołu odchodzi, reszta grupy traci miejsce do ćwiczeń a tym samym szansę na zwycięstwo. Kiedy wszyscy tracą nadzieję, Carly, nowa liderka, przypadkowo trafia do szkoły baletowej, której dyrektorka proponuje jej nieograniczone korzystanie z sali. Jednak jest pewien warunek: Carly musi nauczyć tańczyć streetdance uczniów szkoły i przyjąć ich do zespołu, co oznacza, że i oni będą musieli wziąć udział w mistrzostwach. Początkowo nie jest łatwo, obydwie grupy niezbyt się lubią, ale to tylko kwestia czasu.

Fenomenem filmów tanecznych i muzycznych jest to, że żaden nie jest taki sam. Żaden taniec, bohater lub dialog się nie powtarza. Każdy z nich pokazuje inną historię, nawet, jeśli motyw jest 'oklepany'. Kolejnym atutem jest naturalność, której w tym filmie na pewno bohaterom nie brakuje. Jeśli się nie mylę, jest to pierwszy film, w którym główne role grają prawdziwi tancerze, zwycięzcy brytyjskich edycji programów 'You can dance' i 'Mam talent'. Mimo, że nad produkcją pracuje wielu choreografów, widać profesjonalizm tancerzy, których taniec jest sensem życia. Dzięki temu, że jest to ich pasja, a nie praca, wkładają w to całe serce, co odbija się na widzach, którzy odczuwają energię płynącą z bohaterów.

Podczas oglądania filmu tanecznego nie można nie zwrócić uwagi na muzykę. Tutaj jest najważniejsza, dlatego twórcy filmu mają niełatwe zadanie. Na szczęście mogą odetchnąć z ulgą, bo lepszej muzyki nie moglibyśmy sobie nawet wymarzyć. Każda piosenka jest idealnie dopasowana do stylu, sytuacji i całego filmu. 

Oglądając 'Streetdance' nie sposób nie porównywać go z filmem 'Step up 3D', który swoją premierę w Polsce miał kilkanaście dni wcześniej. Zdania na temat różnic i podobieństw tych dwóch produkcji są podzielone, część widzów uważa, że 'Step up' wciąż trzyma poziom, inni, że to właśnie 'Streetdance' jest liderem w tym pojedynku. Osobiście podzielam zdanie grupy drugiej, gdyż film urzekł mnie już na samym początku, nie tylko świetnym tańcem, ale i muzyką. Jeśli chodzi o 'Step up' - twórcy mogli się bardziej postarać, bo trzecia odsłona serii nie wybiega zbytnio przed poprzednie części, a byłoby to jak najbardziej wskazane.

Na zakończenie powiem tylko, że fani muzyki i tańca na pewno się nie zawiodą i z czystym sumieniem mogę polecić ten film każdemu.


________________________________________________

Jeśli w recenzji pojawiły się jakieś błędy, to przepraszam, ale pisałam ostatnimi siłami :)
Chętnych do obejrzenia pozostałych zdjęć z wycieczki do Brukseli zapraszam TUTAJ
Zachęcam również do głosowania w ankiecie na recenzję kolejnego filmu :) Jeśli żaden z wymienionych filmów Was nie zaciekawił, wpiszcie w komentarzu Waszą propozycję, a ja postaram się obejrzeć i zrecenzować. Zachęcam jeszcze raz bardzo gorąco :)
Pozdrawiam :)))